KALOSZE W SAUNIE

Dziś kolejny raz wchodząc do sauny żałowałam, że nie mam kaloszy. Korzystałam z różnych w moim życiu ale nigdy, w żadnej z nich nie panowała taka anarchia jak tu. Nie chcę się czepiać ale to już druga moja sauna w Dublinie i ten sam problem. Jedną główną zasada panującą w saunie jest BRAK ZASAD! Mam wrażenie, że oni tu w ogóle nie wiedzą o co chodzi w tym całym przedsięwzięciu i czemu ono służy. Z moich obserwacji wynika, że większość osób traktuje to miejsce jako suszarkę dla ciała i strojów kąpielowych po wyjściu z basenu albo po prostu jako pokój schadzek. A przecież sauna, poza tym, że oczyszcza nasz organizm, ujędrnia skórę to daje nam chwilę relaxu dla duszy! Przynajmniej powinna.PicMonkey Collage222A propos relaxu.  Ostatnio miałam sytuacje, która przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Siedzę sobie spokojnie w saunie suchej i nagle wchodzi kobieta, mniej więcej 35lat, siada niedaleko mnie i zaczyna się koszmar. Pani żuje gumę tak głośno, że słyszę każde mlaśnięcie ale to jeszcze nic… co jakieś 20 sekund puszcza balonik i strzela! Za pierwszym razem aż podskoczyłam. Na litość boską kobieto!!!

must have in sauna

Lubię saunę i nie zrezygnuję tak łatwo ale ciężko walczyć z wiatrakami. Gdyby tylko każdy przestrzegł niewielkich zasad jakie powinny tam panować. Przecież to dla dobra nas wszystkich. Gdyby każdy wytarł swoje mokre ciało przed wejściem, nie było by rzeki na podłodze, a ławeczki nie były by przesiąknięte woda. I od razu zapach był by przyjemniejszy. Jeśli to za dużo to chociaż otul się proszę ręcznikiem, to przecież podstawowy atrybut który powinno się zabrać do gorącego pokoju. Czy to takie trudne? Poza tym do sauny powinno wchodzić się w samym ręczniku, a nie w kostiumie. Ale tego to już z pewnością tu nie wiedzą.

Ok, dosyć marudzenia. Czas mnie goni i musze lecieć do pracy. Pełna optymizmu i nadziei na lepsze jutro uciekam robić Mojito.

TRENING W PUDLE

Zazwyczaj w środy nie mam czasu iść na trening. Jednak dziś wcześniej wstaliśmy i postanowiłam, że pójdę. Wielkim szokiem był dla mnie widok pełnej siłowni. Ejjjjj czy wszyscy się zmówili i wstali wcześniej? Dobra, nie ma czasu na rozglądanie się po ludziach, coś się wymyśli – przecież mam super trenera! Pomyślałam.

Poszłam się rozgrzać na orbitreku, nie zapomniałam też o rozciąganiu – to bardzo ważne, żeby się porządnie porozciągać przed treningiem. Wracam i co widzę… P. przygotował dla mnie trening w pudle. Takie było moje pierwsze skojarzenie jak zobaczyłam ten stalowy szkielet. No dobra, to co mam robić panie trenerze w tym domku bez ścian? No i się zaczęło. Dziś był trening pośladkowo-brzuszny. Po pierwsze serii nie było mi już do śmiechu a tu jeszcze 3 do końca. Przysiady z 20kg gryfem olimpijskim x10, unoszenie bioder z obciążeniem na brzuchu x10, przysiady z unoszeniem hantli nad głową x10, unoszenie nóg leżąc na plecach x15…. I to wszystko udało nam się zrobić w 2m stelażu, przypominającym domek. PicMonkey Collage1 Gdy już miałam nadzieję, że mój dzisiejszy koszmar się skończył P. mówi, że biegniemy na bieżnię i wioślarza… aaaaa chcesz żebym padła na zawal? Mruknęłam pod nosem, tak żeby nie pokazać swojej słabości przed P. Oczywiście nie padłam, dokończyłam trening przygotowany przez mojego ulubionego trenera, rozciąganko na koniec i pod prysznic.

Często sami nie wierzymy w swoje siły i możliwości. Poddajemy się zanim cokolwiek zaczniemy robić. Najtrudniej postawić pierwszy krok. Tak naprawdę możemy dużo więcej niż nam się wydaje.

Dzień Naleśnika w Dublinie

Podwójne obżarstwo, podwójna przyjemność… a to wszystko za sprawą życia w Dublinie. Kilka dni temu my Polacy objadaliśmy się pączkami w nasz Tłusty Czwartek, dziś solidaryzujemy się z Irlandczykami w ich Tłusty Wtorek (Shrove Tuesday) i smażymy naleśniki.

Tradycyjne irlandzkie shrovetuesdayowe naleśniki są bardzo proste, wręcz ubogie – skropione cytryną, posypane cukrem pudrem i zwinięte w rulonik – that’s it!  My dziś urozmaiciliśmy sobie lunch i zrobiliśmy nasze ulubione naleśniki.

IMG_6599nalesniki z serkiem    IMG_6600nalesniki z nutela

Zrobiliśmy… tzn. P. zrobił! Tak, mój mąż jest mistrzem w smażeniu naleśników i od kiedy to odkryłam, to na nim spoczywa ich przygotowanie. Ajjj widok mojego mężczyzny przyrządzającego dla mnie posiłek – bezcenny i bardzo sexi! Dlatego czasami pożyczam mu to moje kuchenne królestwo.

A wracając do naleśników, bo trochę odbiegłam od tematu. Dla anty fanów słodkich potraw polecam bardziej wytrawnie – naleśniki ze szpinakiem i fetą.  U mnie to bardziej torcik naleśnikowy. Łatwy w przysadzeniu, a naprawdę przepyszny i do tego wygląda świetnie!!!

nalesniki ze szpinakiem

Smacznego!

 

IRISH NATIONAL WAR MEMORIAL GARDENS – DUBLIN8

W Dublinie wyszło słońce (a to nie częsty widok ostatnio) i grzechem byłoby siedzieć w domu. Tak więc wybraliśmy się na dłuższy spacer po mieście. Naszym celem był Irish National War Memorial Gardens.

IMG_6290

Pierwszy raz gdy koleżanka wspomniała mi o tym parku (jako pomysł na sesje) i pokazała mi zdjęcie granitowych Bookrooms nie miałam pojęcia co to dokładnie za miejsce i gdzie jest ale zrobiło na mnie ogromne wrażenie i postanowiłam je odnaleźć. Było to jakieś półtora roku temu i pamiętam, że kilka godzin błądziliśmy z P.  zanim wreszcie odnaleźliśmy ogród. Tak na prawdę to droga do niego jest bardzo prosta – pod warunkiem, że jest się świadomym czego dokładnie się szuka. Ja miałam tylko kilka wskazówek i tyle. Byłam przekonana, że to w okolicy Phoenix Parku tak więc nim właśnie podążaliśmy. Ogród jest jednak po drugiej stronie rzeki Liffey, a mało jest mostków żeby przejść na drugą stronę,  także pamiętajcie aby trzymać się lewej strony idąc od Centrum. Najlepiej po prostu iść wzdłuż ulicy – cały czas prosto (mapa poniżej)

Ogród położony jest w Islandbride-Dublin 8, jakieś 2 km idąc od Houston Station.

20150213_154130

Memorial Garden dedykowany jest pamięci 49.400 irlandzkich żołnierzy,  który zginęli w I wojnie światowej.

IMG_6317  IMG_6501  IMG_6499

Nazwiska poległych w wojnie 1914-1918 żołnierzy zapisane są w manuskryptach i złożone w czterech granitowych pomieszczeniach – Bookrooms.

IMG_6402

IMG_6489

IMG_6405  IMG_6468 (2)  IMG_6445

Cały park, który otacza Memorial Garden jest bardzo przyjemnym miejscem na spacer lub piknik. A sam ogród zachwyca swoja architekturą. Zawdzięczamy to jednemu z największych brytyjskich architektów Sir Edwinowi Lutyensowi. Jest tam pięknie o każdej porze roku. Zimą lekko mrocznie – surowo, obsuszone krzewy. Latem zaś pięknie kwitnące kwiaty, ogród różany.

IMG_6403

IMG_6487

IMG_6352

IMG_6480

IMG_6315

IMG_6257

IMG_6503

Park otwarty jest od poniedziałku do piątku od 8 rano, a w sobotę i niedzielę od 10 rano. Godziny zamknięcia zależą od długości dnia (pory roku). Więcej informacji tutaj .

 

 

 

 

 

 

Valentine’s Day…

Dziś 14 lutego… Walentynki! Wczoraj wieczorem dostałam od męża nakaz spania dłużej i nie wychodzenia z sypialni, więc jak to grzeczna dziewczynka heh czekałam w łóżku, nasłuchując co On tam kombinuje. Oto jakie śniadanko dostałam do poduszki ❤

Valentine's breakfast

Takie właśnie małe gesty cieszą mnie najbardziej. Tym bardziej, że wiem jak ciężko było P. wstać rano po pracowitej nocy. Chciał zrobić mi niespodziankę oraz przyjemność i mu się udało. Dziękuje Skarbie!

Co do samych Walentynek… jak ze wszystkim, są zwolennicy jak i przeciwnicy.

54c9240d6372a_-_03-celebrity-interiors-valentines-day[1]

Ja raczej neutralnie podchodzę to 14 lutego. Oczywiście, zgadzam się z tymi co uważają, iż powinno się okazywać wzajemną miłość, szacunek, zaangażowanie cały rok. Ale równocześnie nie mam nic przeciwko, żeby w tym jednym dniu robić to z podwojoną siłą. Każdy niech robi to co czuje, masz ochotę celebrować dzień Św.Walentego – celebruj. Jesteś singlem i wkurza Cię to święto, dobija widok zakochanych par wokoło – też rozumiem. Ale na litość boską, nie chce mi się słuchać narzekania, jakie to głupie, sztuczne itp. A to, że wszędzie serduszka, że w sklepach wyzyskiwanie pieniędzy …. ale czy w dniu zakochany na serio chodzi o prezenty? Nie sądzę! Tu chodzi o małe gesty. Nie każdy potrafi na co dzień z łatwością okazywać uczucia (czytaj mój mąż) więc w takie dni jest trochę łatwiej. A co do sklepikarzy… Jeśli mamy patrzeć w tym kierunku, to co Wielkanocą, Wigilią, dniem kobiet, tłustym czwartkiem itd. ? Przecież to taki sam wyzysk pieniędzy. Nie dajmy się zwariować. Poza tym nikt nas na siłę do sklepu nie ciągnie, użyj wyobraźni i zrób coś sam, takie gesty cieszą najbardziej. To nie jest przymus, nie masz ochoty obchodzić Walentynek to potraktuj ten dzień jak co dzień, sobota jak każda inna.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

TYDZIEŃ w NYC (part I)

Co mnie zachwyciło w New York City?

Absolutnie wszystko! Nowy Jork jest cudowny, zaskakujący i bez wątpienia wyjątkowy. Co było dla mnie wielkim zaskoczeniem, to serdeczność mieszkańców. Nie wiem czy trafialiśmy na miłych ludzi, czy nowojorczycy po prostu tacy są. Byłam przekonana, że spotkam się z nadętymi, zapatrzonymi w siebie ludźmi (w końcu mieszkają w NYC) ale było zupełnie odwrotnie, przechodnie widząc nas z mapą w ręku zatrzymywali się pytając czy potrzebujemy pomocy, czy chcemy aby nam zrobili zdjęcie i takie tam.

Time SQ - 7th day (19)

Widok kolorowych neonów, migających reklam, miliony światełek… Time Square!!! Nie da się opisać słowami jak niesamowite wrażenie robi to miejsce, a żaden film czy zdjęcia nie oddają tej szalonej magii. Ciężko było skupić wzrok na jednym obiekcie. Wiem, że mieszkańcy NY nie przepadają za tą częścią miasta i nawet ich rozumiem-tłumy turystów o każdej porze dnia i nocy. Tak czy inaczej na mnie zrobiło ogromne wrażenie i przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

Time SQ - 6th day (2)

Time Sq-1st day (19)

Time Sq-1st day (3)

Time Sq-1st day (20)

Time SQ -6th Day (15)

Kolejnym miejscem, którego widok zapierał dech w piersiach była wyspa Liberty Island i Statua Wolności. Oj tak, to zdecydowanie moje top 2. Statua Wolności na żywo wygląda o niebo lepiej niż w TV. Byłam szalenie podekscytowana, że jestem tak blisko, a widok z wyspy na Manhattan … piękny.

Statek na Liberty Island -2nd day (78)

Liberty Island-2nd day (121)

rakmka statua

Mieliśmy to szczęście, że byliśmy w NY na początku września i trafiliśmy na 13 rocznice zamachu na World Trade Center oraz na Mercedes Benz Fashion Week, ahhh gdyby tak można by było dostać się do środka na któryś z pokazów… No nie tym razem 😉 Ale nie ma co narzekać, na placu Lincolna też było ciekawie.

mbfw

Przyznam, iż nie spodziewałam się, że 11.09 będzie dla mnie aż tak wzruszający, a jednak. Całe miasto żyło wydarzeniami z przed 13 lat i ciężko byłoby przejść obok tego obojętnie. W dzień strefa 0 była zamknięta dla turystów ale wieczorem udało nam się dostać do miejsca, gdzie stały kiedyś wieże. Nie potrafiłam opanować łez. Zdjęcia osób, które zginęły, listy, kwiaty, flagi, do tej pory jak o tym pomyśle to mam ciarki. W miejscu fundamentów dawnych wież WTC powstały dwa wielkie baseny, a wokół nich rozmieszczone są tablice z wyrytymi nazwiskami wszystkich ofiar zamachu.

11.09 TWC-3rd day(37)

11.09 WTR Memorial-3rd day (18)

Bardzo ciekawym zjawiskiem i zarazem świetnym według mnie pomysłem są małe parki pomiędzy wieżowcami. Stoliczki, krzesełka, każdy może zjeść lunch na świeżym powietrzu. Tu akurat Bryant Park  na środkowym Manhattanie.

Bryant Park -7th day (9)

Bryant Park - 7th day (5)

Brooklyn Bridge oraz widok na Manhattan BEZCENNE! Nie mogłam się doczekać jak go zobaczę, jak przejdę się mostem-to była nasza pierwsza atrakcja, po tym jak zameldowaliśmy się w hotelu.

Brooklyn Bridge -1st day (43)

Brooklyn Bridge -1st day (23)

Mały reset w Brooklyn Parku i lody z BROOKLYN ICE CREAME FACTORY (naprawdę warto postać w kolejce po takie pyszności).

brooklynfood

W nocy jest bardzo romantycznie, gdy całe miasto świeci się jak lampki na choince.

Brooklyn Bridge Park Night time - 7th day (14)

Brooklyn Bridge Park Night time - 7th day (43)

Pisząc o moich och i ach w NYC nie mogłabym zapomnieć o moim ukochanym Flatiron building. Jest piękny i wyjątkowy. Ostatnio czytałam, że to właśnie to nowojorskie cudo jest najczęściej fotografowanym budynkiem na świecie.

flatiron

Na zdjęciu z lewej widok z Empire State Building.

Rockefeller Center&Top of the Rock-6th day (41)

No i oczywiście ogromny zielony prostokąt w samym sercu Manhattanu… Central Park. Co prawda, mieliśmy ograniczony czas na chillout i błogie lenistwo z racji wykupionych biletów do muzeów i innych atrakcji NYC (o tym w kolejnym wpisie) ale kawałek parku udało nam się zwiedzić. Jest ogromny i bardzo urokliwy. Mimo niezliczonej ilości rowerzystów, można tam zaznać chwili relaksu. Odpocząć i nabrać energii do dalszego zwiedzania. Tam nikt się nie spieszy, za niczym nie goni, taka mała-wielka oaza spokoju w samym centrum Nowego Jorku.

Central Park

Tyle tego, że mogłabym tu pisać i pisać. W kwietniu wybieramy się ponownie do magicznego NYC wiec na pewno jeszcze nie raz wspomne o mojej wielkiej miłość do tego miasta.

80 DAYS TO SEX AND THE CITY

Licząc od dziś, za 80 dni o tej porze będziemy w NYC. Odliczamy!!! Rok temu, we wrześni spełniło się moje wielkie marzenie – polecieliśmy do Nowego Jorku (szczegóły znajdziecie niebawem w zakładce Travel). Było niesamowicie. Co tu dużo pisać, to miasto zachwyca, ma w sobie to coś. Od dziecka marzyłam, żeby tam pojechać i intuicja mnie nie zawiodła. Tak, to jest to! Odnalazłam swoje miejsce na ziemni.Ellis Island-2nd day (73)Niestety wzięliśmy na siebie zbyt wiele… jak dzikusy lataliśmy z Brooklynu po Central Park żeby tylko zobaczyć wszystko to, co wcześniej znaliśmy tylko z filmów, książek czy przewodników turystycznych. Nie to, żebym żałowała. Było cudownie i widzieliśmy naprawdę sporo jak na tydzień pobytu. Jednak zapomnieliśmy trochę, że to był nasz wymarzony, długo wyczekiwany urlop. Oczywiście, liczyliśmy się z tym, że to będzie intensywny wyjazd, w końcu to NYC i szkoda by było spędzić tydzień na wylegiwaniu się na zielonej trawce w Central Parku jak atrakcje czekają. Ale gdzie w tym całym szale czas na nas? Na celebrowanie tego, ze spełniliśmy jedno z wielkich marzeń, które do niedawna wydawało nam się tak odlegle. Wychodząc z pokoju hotelowego ok godziny 10 rano wracaliśmy ok 3 w nocy, szybki prysznic i padaliśmy spać. Zabrakło czasu na miłość. Zabrakło sił!Empire State Building-4th day (79)Jeszcze będąc w NYC powiedziałam mężowi, że nie wiem jak ale musimy tu wróć za rok. Pomimo tego, że spędziliśmy cudowne kilka dni w Wielkim Jabłku czuję niedosyt. Niedosyt NAS. Tym razem chcę leżeć kilka godzin na trawce w Central parku przytulona do męża, bez nerwów że musimy lecieć, bo o 5 zamykają muzeum. Chill bez wyrzutów sumienia, że cos nas omija, że czegoś nie zdążymy zobaczyć. Widzieliśmy większość za 1 razem, teraz będziemy cieszyć się nami, na spokojnie wdychając nowojorskie powietrze. Upijemy się i przetańczymy cala noc w klubie, a potem wykorzystamy wygody naszego mega king size bed.Brooklyn Bridge Park Night time - 7th day (46)