WOJOWNICZY CIENKI BOLEK

Właśnie wróciłam z treningu. Hmmm jak to mówią w zdrowym ciele zdrowy duch… u mnie z tym duchem to całkiem spoko ale ciało jakby pojechało na długie wakacje. Z bólem serca przyznaje, że dzisiejszy trening to była katorga. Czy ja to ja? Odbicie w lustrze jakby znajome. No więc czemu czułam się jak Cienki Bolek? No tak! Dłuuuuga nieobecność w sali tortur (czytaj siłownia) i takie są skutki. Kondycja spadła mi o jakieś 80%. Czułam się totalnie zawstydzona przed moim trenerem, mino że to mój mąż, który widzi mnie każdego dnia. Po pierwszej serii ćwiczeń, przeszło mi przez myśl żeby zwiać ale jakiś głosić w mojej głowie krzyczał… dawaj dawaj mała, jesteś fighterem, a oni się nie poddają! No więc zostałam, spocona, zasapana i z resztkami sił. Ale się udało, nie poddałam się, nie uciekłam, głos w mojej głowie to mądry ktoś, kto mnie nieźle zna hehe. Tak, jestem fighterem i nigdy się nie poddaje. I mimo, że moje ciało rozleniwiło się na maxa to w duchu kręciłam piruety. cienki bolek3Fakt, przyznaje bez bicia… na dzień dzisiejszy jestem Cienkim Bolkiem i przez brak systematyczności muszę wrócić na początek mety i zacząć od nowa ale jestem też wojownikiem i wrócę do formy. Będę swoim własnym Superhero 🙂

Reklamy

DUBLIŃSKI BERLIN ;)

Dzisiaj w planach był festiwal japoński w Pheonix Parku ale… po pierwsze troszkę zaspałam po długiej nocy w pracy, a po drugie warunki atmosferyczne pokrzyżowały mi plany. Akurat dzisiaj musiało lać i wiać? No dobra, tu często leje i wieje ale czy dziś ta dublińska pogoda nie mogła sobie darować? Come on!!! No nic, plany się zmieniły, obrałam inny kierunek i tak oto moja japońska niedziela zamieniła się w niemiecką. PicMonkey CollageSpędziłam wspaniały dzień z moją ulubioną czarownicą, popijając pyszne cappuccino (a nawet dwa) w Berlinie. Nigdy nie byłam w tym niemieckim ale w dubliński Berlin mam już zaliczony hehe. Śmiesznie podają tam kawę, w szklaneczkach jak do whisky i na drewnianych deseczkach. Przyznam, że miało to swój urok. Nie wiem czy to serio styl berliński  ale mi się podobało. Zawsze to jakaś odmiana od nudnych filiżanek i spodeczków, a kawa była na prawdę przepyszna. Tak więc z czystym sercem polecam kawiarenkę na rogu Coppinger Row i Clarendon St. Przemiła obsługa i pyszna kawa. Minimalistyczny wystrój i przystępne ceny – cappuccino za niecałe 3 juraski to chyba nie dużo 🙂 20150412_160134retusz

20150412_160248retusz

 

 

WIOSNA, ACH TO TY!!!

Drugi dzień cudownego błękitu na niebie i drugi dzień łażenia po mieście. Dziś naszym celem była okolica znanej wszystkim szpili i totalnie nie znany nam Parnell Square, a dokładniej Garden of Remembrance. piotrekGarden of Remembrance poświęcony jest pamięci ludzi, którzy oddali swoje życie w walce o niepodległość Irlandii. Został otwarty w pięćdziesiątą rocznicę Powstania Wielkanocnego (w 1966r.) przez ówczesnego prezydent Irlandii Eamona de Valera. Szczerze mówiąc myślałam, że ogród jest trochę większy ale co tam, rozmiar nie ma znaczenia.flaga i pomnik basen krzyzChcieliśmy zajrzeć jeszcze do ogrodu botanicznego, który mieści się niby 2km od Parnell Square ale niestety nie było nam dziś dane hehe, zboczyliśmy lekko z kursu, zatoczyliśmy wielkie koło dookoła centrum i jakimś cudem wyszliśmy niedaleko Guinnessa. Jak? Nie mam zielonego pojęcia. loljaNie ma tego złego… zwiedziliśmy nieznany nam wcześniej kawałek miasta i napotkaliśmy na ciekawego koleżke 🙂 Czyżby jeden z transformersów ukrywał się w Dublinie? heheherobot

ŚNIADANIE DLA DWOJGA

No i wreszcie usiadłam, cały dzień w kuchni… Czy ja jestem nienormalna? heh Dziś nocka, jutro powtórka z rozrywki, czy będzie kiedy to zjeść? Hmmm jakoś damy radę 😉 Mimo, że tu w Dublinie w ogóle nie czuć atmosfery świąt u nas jutro na śniadanie będzie żurek, jajka faszerowane i takie tam Wielkanocne potrawy. Chcę poczuć się jak w domu (z rodziną) i chyba to jest powodem mojego kilkugodzinnego sterczenia przy garach hehe. A tak serio, lubię to! Kucharzenie mnie relaksuje i cieszy. A przecież trzeba sobie umilać życie, co nie? Między ciastem a sałatką zadzwoniła mama i okazało się, że robi dokładnie to samo co ja. Żadna niespodzianka, jak by mogło być inaczej? No może z ta jedną mała różnicą, że u nas będzie śniadanie dla dwojga, a u mamy dla jakichś 14 osób. Ajjj tęsknie za tą moją zwariowaną rodzinką. Mam nadzieję, że to już ostatnie takie święta – z dala od domu. A póki co musi mi wystarczyć mój kochany P. IMG_7764ramkaZdrowych, Wesołych i Rodzinnych Świąt Wam życzę!!!  A… i koniecznie pamiętajcie o lanym poniedziałku, ja już zacieram ręce na widok mojego mężulka proszącego o litość hihi obym tylko wstała przed nim, bo… inaczej to ja będę musiała błagać.lol

30 LAT MINĘŁO…

10312413_1094926717190610_6114564777412160772_n[1]No i stało się, na szczęście ja mam przed sobą jeszcze kilka miesięcy więc póki co cieszę się młodością hehe a tak serio… kogo obchodzą liczby? Moja przyjaciółka obchodziła w weekend swoje trzydzieste urodziny i bardzo przeżywała, że żegna się z dwójeczką z przodu. Kochana moja to tylko cyferki, jesteśmy nadal młode, pełne życia i mamy całe życie przed sobą. A 30 to i tak mniej niż 40, 50 itd. więc nie jest źle 😉 Jeszcze wszystko przed nami, przecież życie zaczyna się dopiero po czterdziestce… tak słyszałam!

To taki mały apel do mojej kochanej Agusi (nie lubi tego zdrobnienia, ale ja mam na nie wyłączność) z którą spędziłam wspaniały weekend w Anglii. Agnieszka z rodziną od 2 lat mieszka w Swindon, a ja od ponad 3 w Dublinie i nie widujemy się zbyt często…niestety. Tym bardziej, nie potrafiłabym sobie wyobrazić, że mnie tam nie ma. Ktoś musiał wytrzeć łzy rozpaczy hehe żartuje oczywiście.PicMonkey CollageAgnieszka jest na maxa zorganizowaną osobą, moja pedantyczność to nic z tym jaka pedantyczna jest moja besti. Wszystko dopięte na ostatni guzik, jedzenia jak na małe wesele. Zresztą mam kilka zdjęć tak na dowód, że nikt głodny nie wyszedł z przyjęcia.lol PicMonkey Collage1To był świetny weekend i ogromnie się cieszę, że mogłam wreszcie zobaczyć swoich przyjaciół. Victoria, córka Agi ma już 9lat… kiedy to minęło? Ajjjj obyśmy już nigdy nie miały tak długich przerw. Teraz kolej odwiedzić nas w Dublinie, czekam niecierpliwie na cała trójkę.