PIERWSZY DZIEŃ ZA KRATAMI

Bez obaw, nie wylądowałam w więzieniu heh. Ale faktycznie tak zaczęliśmy nasz pierwszy dzień w NYC… właśnie za kratkami.  dzien 1 (84)

dzien 1 (129)Nie wiem czy to zbieg okoliczności, czy mamy jakąś słabość do mostów ale oba nasze wyjazdy do NYC zaczęliśmy właśnie od spacerów na wysokościach. W zeszłym roku był brooklyński, a w tym jego niebieski sąsiad z prawej. Na wstępie zaznaczę, że mostem manhattańskim jeździ metro… chyba co minutę, co sprawia że spacer nim nie należy do wyjątkowo przyjemnych i romantycznych, jak to wygląda w przypadku kolegi z lewej lol. Jest bardzo głośno, trzęsie i kurzy ale…. mimo tych jakże ekstremalnych warunków 😉 warto, warto i jeszcze raz warto przejść się Manhattan Bridge.  Dlaczego? Dla takich widoków….dzien 1 (92)

dzien 1 (69)

dzien 1 (88)

dzien 1 (95)

dzien 1 (101)

Z tego dwukilometrowego spaceru najbardziej urzekł mnie i zaskoczył zarazem view na Chinatown. Tak, wiem… wcześniej, przy okazji zeszłorocznego wyjazdu wspominałam, że ta dzielnica nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Tym razem jednak przyjrzałam się jej z góry i trochę zmieniłam zdanie. Kobieta zmienną jest heh. Bardzo klimatyczne miasto w mieście.manhattan bridge

dzien 1 (109)

dzien 1 (115)

dzien 1 (111)

chinatown

MOJE NIEBIESKIE SZCZĘŚCIE…

Dziś wpadłam tu tylko na chwilkę aby podzielić się z Wami pozytywną energią. Jest 23 maja, a ja pierwszy raz w tym roku piję kawę na balkonie. Tak, dzisiaj mamy w Dublinie wiosnę. Nie widzę słońca ale piękne błękitnie niebo jest. Mój kochany P. poleciał na trening a ja wzięłam się za odkurzanie dawno nie używanego balkonu i tak oto siedzę przy drewnianym stoliczku na trzecim piętrze ciesząc się dużą dawką ciepłego powietrza. 20150523_141737Tu, w Irlandii naprawdę nauczyłam się doceniać drobiazgi. Tak mało w ciągu roku mamy ciepłych dni, że jak tylko wychodzi kawałek słońca czy chociażby błękitu tam na górze to zaczynam skakać z radości. Tak więc wybaczcie ale idę skakać dalej hehe. A tak serio to zaczęłam przebierać zdjęcia z kwietniowo-majowych wakacji. Ohhh yeeeee !!! 🙂Miłego i pięknego dnia wszystkim! Cieszmy się z małych rzeczy, bo wzór na szczęście w nich zapisany jest…. jak to śpiewa Sylwia Grzeszczak 🙂

 

NOWY JORK SZLAKIEM TURYSTYCZNYM – DZIEŃ 5,6,7

Piąty dzień w NYC i dopadła nas grypa. Załatwiła nas klimatyzacja, która w Nowym Jorku jest wszędzie. Upał na zewnątrz, na stacjach metra sauna, a wchodzisz do sklepu czy metra, a tam mrozi. Nie trudno się przeziębić przy tak gwałtownej zmianie temperatur. Następnym razem sweterek do plecaka i będzie ok. Tak czy siak, szkoda czasu na leżenie jak Nowy Jork czeka więc zapas chusteczek higienicznych i ruszamy w drogę.

Dzisiejszą wędrówkę ulicami Nowego Jorku zaczęliśmy od wschodniej części Manhattanu, a właściwie od Roosevelt Island. Bardziej niż sama wyspa, kręciła nas przejażdżka kolejką linową nad East River. Nie zwiedzaliśmy wyspy, a zwyczajnie przejechaliśmy się linówką eskortowani przez Queensboro Bridge. Polecam. Bilety jak na metro więc spoko. Roosevelt Island-5th day (2)

Roosevelt Island-5th day (13)

Roosevelt Island-5th day (29)

Roosevelt Island-5th day (1)Między E60&3Ave napotkaliśmy na niezły fancy sklepik ze słodkościami. Cuksy, cukiereczki, cukiernie – Dylan’s Candy Shop. Słodki raj należy do córki amerykańskiego projektanta Ralpha Laurena i jest chyba największym słodkim sklepem w Stanach. Dylan's Candy Shop-5th day (1)

dylan'sA teraz śladami słynnej B. z Gossip Girl, czyli Upper Est Side. Tak, przyznaję… namiętnie śledziłam losy bohaterów serialu i możecie się śmiać ale dzięki temu całkiem nieźle poznałam NYC. Jak już mowa o jednej z najbardziej snobistycznych dzielnic Nowego Jorku to koniecznie robimy mały przystanek u Tiffaniego. Na śniadanie było już zbyt późno ale kawa chętnie. Central Park& Upper East Side-5th day (9)

Central Park& Upper East Side-5th day (5)Czas spalić kalorie po zakupach w cukierkowni heh. Spacer po wschodniej części Central Parku i poszukiwanie Alicji w krainie czarów. Udało się! Przy E74th St naleźliśmy zarówno Alicje jak i kilkoro jej przyjaciół. Nic się nie boją te małe istotki. Wiewióra wręcz pozowała do zdjęć. A co!Central Park& Upper East Side-5th day (26)

Central Park& Upper East Side-5th day (16)

Central Park& Upper East Side-5th day (15)Będąc w Central Parku wskoczyliśmy do najstarszego muzeum w Ameryce – Metropolitan Museum of Art. Podobno z dachu są piękne widoki ale jak wspomniałam wcześniej, byliśmy chorzy i osłabieni i ta informacja chyba do nas nie dotarła na czas.lol Poza tym lał deszcz więc z widoków nici. The Metropolitan Museum of Art-5th day (22)

The Metropolitan Museum of Art-5th day (10)

The Metropolitan Museum of Art-5th day (30)

mmoa

The Metropolitan Museum of Art-5th day (1)

Dzień piąty mamy za sobą tak więc przechodzę do następnego. W szóstym na celowniku był budynek z uwielbianego przez wszystkich serialu – Przyjaciele! Zanim trafiliśmy na Bedford, bo na tej właśnie ulicy jest dom Rachel, Phoebe, Monicy, Joyea, Chandlera i Rossa minęliśmy kawiarnię, w której akurat kręcili teledysk lub film z udziałem Taylor Swift. W ogóle byśmy się nie zorientowali, szliśmy z nosami wbitymi w mapę ale w pewnym momencie jakiś koleś krzyczy do mojego P. ”stoisz nam w kadrze, przesuń się” hehe. Tak więc, P. się grzecznie przesunął, ja wbiłam oczy w kawiarnie i zobaczyłam Taylor siedzącą przy małym okrągłym stoliczku. To NYC i  pewnie codziennie coś się tu kręci, a na mieszkańcach nie robi to już większego wrażenia ale dla nas – turystów była to mała extra atrakcja. w knajpie siedzi Taylor Switf i kreca nowy teledysk   (4)

PicMonkey Collage456

Jak już odhaczyliśmy budynek Przyjaciół z naszej listy, poczłapaliśmy dalej w górę na dzielnicę, w której roi się od artystów i galerii – pozornie zaniedbana Chelsea. Pozornie, bo myślę że nieźle dbają o to aby taki właśnie taki klimat zachować. Poniżej jedno z najpiękniejszych graffiti jakie widziałam. Uwielbiam sztukę uliczną. Chelsea& Park Line-6th day (23)

Chelsea& Park Line-6th day (26)Dalej 9 metrów w górę do High Line Parku. Promenada powstała całkiem niedawno w skutek przebudowy starej kolejowej estakady. Przyjemne miejsce z widokiem na centrum miasta i rzekę Hudson. Podoba mi się w Nowym Jorku to maksymalne wykorzystanie przestrzeni. Coś dla ludzi, żeby w dżungli budynków mieli jakąś małą zieloną oazę spokoju. A jak już mowa o dżungli… widzicie na zdjęciu poniżej tego małego różowego słonia, który próbuje wyskoczyć z ciężarówki? 😉Chelsea& Park Line-6th day (18)

Chelsea& Park Line-6th day (11)

Chelsea& Park Line-6th day (12)Na wieczór zaplanowaliśmy Top of the Rock, widoki z Empire za dnia więc z Rocka będą w nocy. Zanim jednak tam dotrzemy, mały przystanek w uroczej Littre Italy. Puglia – to tu jadłam najsmaczniejsze Mushroom Ravioli Alla Pesto. Uwielbiam zarówno jedzenie z włoskiej dzielnicy jak i ceny. I atmosfera w takiej restauracji jest po prostu wspaniała, przyjazna, rodzinna… aż nie chcę się wychodzić ale trzeba iść dalej turystycznym szlakiem. little italy pugliaI tak oto doszliśmy do Rockeffeler Center. Widoki w nocy na błyszczący w blasku milionów światełek Manhattan bezcenne ale przyznam, że ciężko było zrobić jakieś porządne zdjęcie w tłumie ściśniętych jak sardynki w puszcze ludzi. Tak czy inaczej dla oczu przyjemność ogromna, a zdjęcia też jakieś tam są. Rockefeller Center&Top of the Rock-6th day (28)

Rockefeller Center&Top of the Rock-6th day retusz (53)Od centrum Rockefellera jest rzut beretem na Time Sq, a że byliśmy tam tylko na chwilę pierwszego dnia to postanowiliśmy się wybrać i bliżej przyjrzeć wszystkiemu. Potraficie sobie wyobrazić diabelski młyn w budynku? Ja do tej pory nie ale w Ameryce wszystko jest możliwe, więc tak oto proszę bardzo… Diabelski młyn w sklepie z zabawkami na Time Sq.Time SQ -6th Day (8)

Time SQ -6th Day (19)

Szósty dzień zakończyliśmy na wiecznie zatłoczonym, pełnym życia i chyba najbardziej spektakularnym placu miejskim jakim jest Time Sq. Mamy siódmy dzień i nasza przygoda powoli dobiega końca…kiedy to zleciało? Codziennie w biegu heh. Ale myślę, że każdy kto jest pierwszy raz w tym mieście tak właśnie ma. Tyle by się chciało zobaczyć, dotknąć, posmakować. Na dziś została nam ostatnia atrakcja z naszego CityPASS, a mianowicie Museum of Modern Art. (MOMA). Pamiętam, że mieliśmy mały problem z lokalizacją ale udało się. Muzeum mieści się dwie ulice od Rockefeller Center – na E53 między 5th&6th Ave. MoMA - 7th day (5)

MoMA - 7th day (6)

MoMA - 7th day (3)Muzeum zaliczone, ruszamy w dalszą trasę. To nasza ostatnia noc w NYC i naszym najważniejszym celem był Brooklyn Park po zachodzie słońca. Kręciliśmy się trochę po mieście, żegnając powoli z Manhattanem. Dotarliśmy na Time Sq. Co prawda byliśmy tam wczorajszej nocy ale w dzień też nie zaszkodzi zobaczyć światełka, tak dla porównania chociażby. Tu światła nigdy nie gasną, czy to w promykach słońca czy blasku księżyca jaskrawe  neony błyszczą non stop. time sq rama

Time SQ -7th day (2)Idąc w dół szóstą aleją trafiliśmy zupełnie przypadkiem na Bryant Park. Powtarzam się ale to jest naprawdę niesamowite w NYC, że pomimo tylu budynków, mniejszych i większych co kawałek można trafić na jakiś park, gdzie każdy znajdzie miejsce na odpoczynek, lunch, cokolwiek. A i karuzela się czasem znajdzie.Bryant Park -7th day (11)

Bryant Park - 7th day (6)I tak oto doszliśmy do końcowego punktu dnia, a raczej dojechaliśmy metrem na High St. aby podziwiać cudowne widoki na Manhattan. Ajjj wracają wspomnienia. Cudownie i bardzo romantycznie. Dla właśnie takich widoków człowiek żyje. ❤10608450_719972584741025_4765265069166497233_o[2]

Brooklyn Bridge Park Night time - 7th day (49)

JABLKO Brooklyn Bridge Park Night time - 7th day (4)

Tu się kończy nasza pierwsza wielka wyprawa za ocean, do cudownego i zjawiskowego Wielkiego Jabłka. Mam nadzieje, że ktoś dotrwał do końca heh. Przyznam, że ciężko mi się pisało o tej wycieczce, tym bardziej tyle miesięcy po. Taki sobie założyłam cel to musiałam siedzieć i szperać w pamięci żeby uzupełnić informacje.  Zapraszam na dalszy ciąg moich nowojorskich wspomnień ale tym razem będzie na świeżo i mniej turystycznie. Kilka dni temu wróciliśmy z Nowego Jorku i już nie mogę się doczekać jak zacznę grzebać w tych wszystkich zdjęciach i zapisach. Zapraszam do mojej głowy pełnej wspomnień.

 

NOWY JORK SZLAKIEM TURYSTYCZNYM – DZIEŃ 2,3,4

Zanim zacznę opowiadać o naszym drugim dniu w Wielkim Jabłku musze Wam się do czegoś przyznać. Wczoraj spędziłam kilka godzin nad wpisem o tym jak spędziliśmy pierwszy (wrześniowy) dzień w Nowym Jorku i stwierdziłam, że trochę się wrobiłam z tym pomysłem opisania obu wycieczek dzień po dniu-każdy z osobna. To zajmie wieki, a przecież dopiero co wróciłam z wakacji i możecie sobie wyobrazić jak bardzo nie mogę się doczekać aby opisać o tym wszystkim na blogu. Wymyśliłam sobie takie małe porównanie obu wyjazdów do Stanów, chronologicznie zaczęłam od tego wrześniowego i na chwilę utknęłam. A, że jestem mega niecierpliwcem to kusi mnie żeby przyspieszyć. Tak więc dzisiaj nie jeden a trzy wrześniowe dni w pięknym NYC.

DZIEŃ DRUGI zaczęliśmy od Battery Park, na samym dole Manhattanu.  Stąd właśnie odpływa statek na Libery i Ellis Island. Kasa biletowa mieści się w zabytkowym forcie i tam właśnie wymieniliśmy nasze potwierdzenie zakupu na CityPASSy. Dostaliśmy dwie książeczki z biletami na 6 wybranych atrakcji (opisywałam więcej tutaj). Battery Park - 2nd day (13)

Battery Park - 2nd day (25)Niestety ale zakup CityPASS nie zwalnia ze stania w kolejkach, tak więc po wyczekaniu swego wsiedliśmy grzecznie na statek i popłynęliśmy zwiedzać wyspy. Statek na Ellis Island-2nd day (20)Pogoda była cudna, a Statua Wolności to chyba moje najpiękniejsze wspomnienie. Już nie raz pisałam, o tym jak duże zrobiła ona na mnie wrażenie. Więc nie będę się powtarzać. Jeśli jesteś w NYC musisz koniecznie ją zobaczyć, a zrozumiesz mój zachwyt.Statek na Liberty Island -2nd day (76)statua wolnosciNa Ellis Island usiedliśmy na chwile żeby się pożywić. Burgery z widokiem na Manhattan. I czego chcieć więcej?Ellis Island-2nd day (44) Zwiedzamy miejsce, które było bramą do nowego życia dla milionów imigrantów.Ellis Island-2nd day (35)

Ellis Island-2nd day (51)

Statek na Liberty Island -2nd day (67)Żegnamy się z Ellis i wracamy na Manhattan. Następne w kolejce było coś specjalnie dla mnie czyli Lincoln Center i Mercedes Benz Fashion Week. Oczywiście mogliśmy tylko postać na placu pod budynkiem, w którym odbywały się pokazy ale i tak było fajnie, takie małe street fashion show. Lincoln Center Mercedes benz Fashion Week-2nd day (5)

Lincoln Center Mercedes Benz Fashion Week-2nd day (2)

Lincoln Center Mercedes Benz Fashion Week-2nd day (15)Po drugiej stronie placu Lincolna, na przeciwko budynku Mercedes-Benz mamy znaną wszystkim między innymi z filmu Step Up – The Juilliard School. Lincoln Center Mercedes Benz Fashion Week-2nd day (21)Idziemy dalej, wieczorem mecz Yankeesów. Nie opłacało nam się wracać do hotelu tak więc rundka po Central Parku, jakiś obiad i metrem na Bronx. A tak odnośnie obiadu… wspominałam już, że w Ameryce wszystko jest duże i słodkie? Przynajmniej takie są moje odczucia. Porcje jak dla konia, a kawa bez cukru i tak jest słodka. Yankee, Bronx-2nd day (31)

Yankee, Bronx-2nd day (26)

Yankee, Bronx-2nd day (38)Sam mecz był dla mnie trochę nudnawy ale ta cała oprawa… ajjj tylko amerykanie tak potrafią. Bardzo fajnie się bawiliśmy i za 32$ (tyle kosztował bilet od osoby) na prawdę warto. To coś innego niż w Polsce, poza tym kto nie zna Yankeesów?

DZIEŃ TRZECI wypadał 11 września, czyli w rocznicę zamachu na WTC. W ciągu dnia strefa 0 była zamknięta dla turystów. Tak więc poszliśmy w górę do Central Parku w poszukiwaniu Strawberry Fields i John Lennon memorial – wejście od ulicy W72.John Lennon Building&memorial-3rd day (7)

John Lennon Building&memorial-3rd day (11)

John Lennon Building&memorial-3rd day (4)Jak już byliśmy w zachodniej części Central Parku zahaczyliśmy o Muzeum Historii Naturalnej i wykorzystaliśmy kolejny z biletów CityPASS. To chyba było moje ulubione muzeum. Może to przez film, w którym nocą biegały dinozaury i Indianie… Kto oglądał Noc w Muzeum? Ręka w górę 🙂 American Museum of Natural History-3rd day (28)

American Museum of Natural History-3rd day (20)Nadszedł już wieczór i spacerkiem, samym środkiem Manhattanu idziemy w dół, z powrotem do miejsca, gdzie kiedyś wznosiły się bliźniacze wieże. W oddali widać dwa niebieskie światełka, które giną wysoko w chmurach. Ciarki na ciele i łzy w oczach. Kwiaty, znicze, zdjęcia osób które zginęły 11 września 2001 roku. W miejscu fundamentów dawnych wież WTC powstały dwa wielkie baseny, a wokół nich rozmieszczone są tablice z wyrytymi nazwiskami wszystkich ofiar zamachu.Union Sq garden-3rd day (2)

11.09 WTR Memorial-3rd day (25)

DZIEŃ CZWARTY zaczynamy od Brooklynu. Wysiadamy na Bklyn Br High St i maszerujemy podziwiać okolice. Brooklyn Bridge Park & okolice-4th day (7)

Brooklyn Bridge Park & okolice-4th day (50)Jestem z Gdańska więc zawsze ciągnie mnie nad wodę. Uwielbiam spacery nad morzem, rzeką, oceanem… kocham mola, promenady, mosty. Tak, to w 100% moje klimaty, a tu jeszcze taka piękna panorama miasta.Brooklyn Bridge Park & okolice-4th day (107)

Brooklyn Bridge Park & okolice-4th day (116)Obowiązkowo musicie spróbować lodów z Brooklyn Ice Cream Factory! Polecam i nie bójcie się kolejki, bardzo szybko i sprawnie idzie. Brooklyn Bridge Park & okolice-4th day (140)

Brooklyn Bridge-4th day (50)Spacer mostem i milion jego zdjęć zaliczone, teraz idziemy śladami King Konga i wdrapujemy się na cudowny Empire State Building. No dobra rozpędziłam się.. jedziemy windą z prędkością światła na 86 piętro. empireEmpire State Building-4th day (73)

Empire State Building-4th day (2)

Empire State Building-4th day (3)

Empire State Building-4th day (79)Widoki z góry nieziemskie. Jednak gdybym musiała wybrać między Empire a Rock to wybrałabym Top of the Rock, a to dlatego, że widać z niego przepiękny Empire State Building. Na szczęście w naszej książeczce z biletami były obie atrakcje, także mamy porównanie. Dzisiejszy dzień kończymy na Grand Central. Grand Central Station-4th day (3)Przyglądaliście się kiedyś mrówkom? Tak właśnie kojarzą mi się ludzie na Grand Central. Niby w biegu ale jakoś tak fajnie zsynchronizowani.Grand Central Station-4th day (14)Na tym dziś już skończę, ledwo widzę na oczy i zaczynam marudzić heh. Kolorowych snów wszystkim i do następnego 🙂

 

NOWY JORK SZLAKIEM TURYSTYCZNYM – DZIEŃ 1

Kto czytał poprzedni post, ten wie, że postanowiłam opisać obie nasze wyprawy do Nowego Jorku. Dzień po dniu, krok po kroku. Jeśli masz ochotę zobaczyć tę podróż naszymi oczami to serdecznie zapraszam. A teraz cofnijmy się do września 2014 roku i oto pierwszy dzień w moim wymarzonym, ukochanym Nowym Jorku. Brooklyn Bridge -blogNaszą przygodę z NYC zaczęliśmy od mostu brooklyńskiego. Jest on jednym z najstarszych mostów wiszących na świecie i jest naprawdę uroczy. Nie mogłam się doczekać aby podreptać po nim z Brooklynu na Manhattan. Oczywiście można w drugą stronę, ja jednak polecam widoki na Manhattan 🙂Brooklyn Bridge -1st day (33)Kawałek w dół i mamy Financial District i… tak obowiązkowo dotykamy klejnoty byka na Wall St i jesteśmy bogaci hehe nie to żebym wierzyła w przesądy ale podtykać nie zaszkodzi. Tu też jadłam swój pierwszy, oryginalny ny cheesecake mniammm.Wall St i okolica -1st day (20)

Wall St i okolica -1st day (13)Dalej, tym razem w górę na Chinatown. Przyznam, że ta część Manhattanu nie zrobiła na mnie piorunującego wrażenia i chyba bardziej wolę jej malutką sąsiadkę – Littre Italy ale Chinatown jest najlepszą dzielnicą, gdzie warto kupić pamiątki. Te same gadżety co w amerykańskich sklepach z pamiątkami a prawie o połowę tańsze, wiem bo sama dałam się zrobić i przepłaciłam.China Town - BLOGNastępny przystanek to Washington Sq Park i pięknie podświetlony łuk triumfalny. Tu zawsze coś się dzieje, grają, śpiewają, tańczą. Do parku doszliśmy późnym wieczorem więc załapaliśmy się na niezły widok… podświetlony na kolorowo Empire State Bulding. Tak! teraz to już na pewno czuje, że jestem w Nowym Jorku. Was sq blogIdziemy dalej, na celowniku jeden z moich ulubionych nowojorskich budynków… mój faworyt – Flat Iron. Taka chudzina z niego. Co tu dużo pisać, fajny, inny , niezwykły i tyle.flat iron blogPo drugiej stronie ulicy, na przeciwko mojego ulubieńca trafiliśmy na coś przypominającego festiwal kulinarny, mnóstwo budek z różnościami, od pizzy po gofry. Uwielbiam takie pikniki uliczne. Dla każdego coś dobrego!Flat Iron Building&food -3rd day (5)Ciemność widzę, ciemność… spokojnie to tylko chwilowe, bo dotarliśmy do końcowej stacji, tam gdzie światła nigdy nie gasną… Time Sq! Jeszcze tylko obowiązkowe zdjęcie flagi i zmykamy i spać. Przepraszam ale nie chcecie widzieć naszych twarzy po tylu godzinach łażenia hehe. Więc jest sama flaga 😉 Time Sq-1st day (10)Zdjęcia nie oddają wielkości i zjawiskowości tego miejsca. Wszystko się świeci, reklamy migają i wszystko jest ogromne i kolorowe. Pomimo nocy, czujesz się jakby był środek dnia. Time Sq-1st day (20)Wiem, że tak jak i wielu fanów jest też wielu anty fanów Time Sq ale dla turysty, jakim byłam ja i mój P. to ogromna atrakcja dla oczu. Śmiejemy się, że my po prostu lubimy światełka i tyle.Time Sq-1st day (3)

Time Sq-1st day (2)No i tak oto minął nasz pierwszy długi dzień w New York City. Zapraszam na kolejne :*

NYC – ORGANIZACJA WYJAZDU

Dzisiaj trochę spraw organizacyjnych. Obiecałam napisać jak to się zaczęła ta moja mała przygoda z Nowym Jorkiem, więc proszę. Mam nadzieje, że wytrwacie do końca, bo trochę się rozpiszę. Od czego tu zacząć? 2014-06-18 wiza blogPrzede wszystkim wiza. No niestety nadal potrzebujemy wizy żeby móc postawić stopy na amerykańskiej ziemi. Z racji tego, że mieszkam w Dublinie to tu starałam się o wizę. Pierwsze co trzeba zrobić to wypełnić wniosek online z milionami pytań (uprzedzam niektóre są ma maxa głupie) sama nie wierzyłam co czytam. Potem przelew 160 dolców (my płaciliśmy 120e) i umawiasz się na spotkanie w ambasadzie amerykańskiej. Na ogół ludzie na samą myśl o jakimkolwiek urzędzie dostają paraliżu, a tu ambasada amerykańska. Spokojnie! Zaręczam Wam, że nie jest tak źle. Jeżeli masz czyste zamiary, mówisz prawdę to oni to wyczują. Ja podeszłam z zupełnym luzem i uśmiechem. Serce mało nie wyskoczyło mi z piersi ale nie dałam po sobie poznać jak bardzo się stresuję i udało się. Wysoki i potężny Amerykanin życzył nam udanych wakacji i zabrał nasze paszporty. Ohhh jeeee Bejbe 😉

Mamy już wizę, to teraz szukamy hotelu i kupujemy bilety lotnicze. Wybraliśmy hotel na Brooklynie, blisko do stacji metra i niezła cena, bo za 7 nocy zapłaciliśmy jakieś 800euro. PicMonkey CollageBilety na samolot kupiliśmy przez linie lotnicze FINNAIR ale lecieliśmy AmericanAirlines i kosztowały nas dokładnie 502euro od osoby za lot bezpośredni w dwie strony. Jeżeli znacie mniej więcej datę wyjazdu to polecam kupować bilety kilka m-cy wcześniej, bo można trafić na naprawdę dobre ceny, tak jak to nam się trafiły. Aha, co do biletów… przypomnę, że to była nasza pierwsza podróż za ocean i byliśmy zupełnie zieloni więc zwracam się do takich samych laików jak my… jeśli dostaniecie wiadomość od AmericanAirlines, że nie można się odprawić i musicie się natychmiast stawić do biura na lotnisku… to normalna procedura. Bilety drukują przy okienku, w którym nadajesz bagaż. Następnie jakieś trzy kontrole, sporo ale to dlatego, że … uwaga! Jeśli lecisz z Dublina, to po wylądowaniu w NYC nie masz już żadnej kontroli. Wysiadasz z samolotu i jesteś wolny. I to właśnie dlatego wszystkie kontrole masz przed wylotem. No dobra, to już po stresie z biletami i odpytkami przy bramkach (podobnie jak w ambasadzie, odciski palców itp.) nareszcie wsiadamy do samolotu. Z Dublina do Nowego Jorku to jakieś 7 godzin. Nie jest tak źle, tym bardziej, że masz 2 gorące posiłki, przekąski i napoje zupełnie za free 😉 IMG_4092 (2)No i jesteśmy w Wielkim Jabłku, ahhh jak ja kocham jabłka! Z samego lotniska jedzie kolejka, która dowiezie Cię do Howard Beach Metro Station na Brooklynie i stamtąd już zaczynasz swoją przygodę z nowojorskim metrem. Przed wyjazdem czytałam, że kolejka z lotniska jest darmowa ale to ściema. Żeby móc opuścić peron musisz kupić bilety wyjściowy za 5$, tak więc w kiosku lub w automacie kupujesz bilet za 5$ + bilet 7 dniowy za 30$ (w tym roku 31$). Nawet jak jesteś na 3 dni w NYC to warto kupić ten 7 dniowy, wychodzi dużo dużo taniej niż pojedyncze bilety. metro-7th day (1)Zapomniałam wcześniej dodać, że jeszcze będąc w Dublinie kupiliśmy sobie NY CityPASS – jest to dziewięciodniowy bilet na 6 wybranych atrakcji, w zeszłym roku płaciliśmy za to 110$ w tym roku podrożało do 114$. Uważam, że to fajna opcja na pierwszy raz w NYC. Zazwyczaj ta pierwsza wycieczka do wielkiego jabłka jest bardzo turystyczna, chcemy zobaczyć wszystko to, co dotychczas widzieliśmy tylko w telewizji, książkach czy Internecie. Taki Citypass pozwala nam zobaczyć wiele turystycznych miejsc za niższą cenę i nadaje naszej wycieczce jakiś harmonogram. Co ma plusy i minusy, jak wszystko w życiu hehe… plusy już wymieniłam, a minusy? No cóż największym minusem była bieganina, 7 dni w NYC a 6 atrakcji, za które zapłaciliśmy i chcemy wszystkie zobaczyć. W między czasie są przecież inne atrakcje, te zupełnie za free. Tak więc czas, mój największy wróg hehe. To tyle jeśli chodzi o sprawy organizacyjne, a od jutra zaczynamy zwiedzanie. Zapraszam 🙂20150427_192959 (2)

TO WSZYTKO PRZEZ JOBŁKO…

IMG_9039 (2)Długo mnie tu nie było, przepraszam blogasku. To wszystko przez jabłko, wielkie jabłko. Najpierw milion spraw organizacyjnych, pakowanie i takie tam czasochłonne sprawy. Potem 8 dni na innym kontynencie, w mieście gdzie co prawda wszędzie jest Internet, ale kto by siedział na necie jak tyle atrakcji dla oczu, uszu, żołądka i tyle niesamowitych miejsc do odwiedzenia… Tak więc wracam dziś mój mały pamiętniczku aby podzielić się tym, co się u mnie działo w ostatnim czasie. Będąc w Nowym Jorku wpadłam na pewien pomysł, postanowiłam, że opiszę obie moje wyprawy do NYC, krok po kroku, dzień po dniu. Co prawda, już pokrótce opisywałam mój wrześniowy wyjazd do wielkiego jabłka ale tym razem chciałabym bardziej się zagłębić w szczegóły. Dlaczego? Hmmm, bo mogę i chcę, bo to jest mój mały dziennik i chcę porównać sobie te dwa wyjazdy, tak dla siebie. Niby ten sam kraj, to samo miasto ale tym razem było inaczej niż we wrześniu i właśnie dlatego chcę cofnąć się trochę i opisać obie wycieczki. Po drugie, gdy sama planowałam mój wyjazd, zarówno ten pierwszy jak i ten, z którego wróciłam wczoraj dużo szukałam w necie informacji, dużo czytałam o sprawach organizacyjnych jak i o samym Nowego Jorku i jego atrakcjach. Co zrobić czego nie robić itd. Wiadomo, że każdy zwiedza według swoich upodobań ale tak czy inaczej warto trochę poczytać, przynajmniej przed pierwszym w życiu wyjazdem do Stanów. Tak więc może komuś przydadzą się moje rady i wspomnienia, które tu opiszę. Teraz muszę uciekać do pracy, ajjjjjjjj po urlopie ciężko się wraca. Obiecuje, że jutro pojawi się pierwszy wpis z serii …moje wspomnienia z nyc. xoxo