CUSTOMER IS KING…

No i po meetingu. Wczoraj przed pracą mieliśmy spotkanie dla pracowników. Głównie sprawy organizacyjne, święta za pasem więc będzie szał. Menager rozwijał się w nieskończoność o koktajlach, menzurkach i nowych cenach. Takie tam nudy… Jednak powiedział coś, co bardzo mnie zirytowało i chyba irytuje od kiedy zaczęłam prace w Dublińskim barze…

Zacznę od tego, że w Dublinie panuje jakiś chory zwyczaj i przekonanie, iż wszystko się ludziom od tak należy. Tak też jest w przypadku barów. ’’Nie lubię tego trunku i chcę nowy, a jak nie to chce rozmawiać z menagerem…’’Takie zdania słyszymy za barem dość często. Co to znaczy ja chcę? Może tak proszę? To irytujące. Zauważyłam, że dublińczycy wołają po menagera dosłownie o każdą pierdołę… bo drink im nie podchodzi, bo za zimno, bo za ciepło, a bo za słaby, a bo za mocny i tak dalej. Gdy byłam świerzakiem i nie znałam jeszcze tej jakże wspaniałej kultury, to było to dla niepojęte. Ale jak? Nie podchodzi mu koktajl to tak po prostu mam zrobić nowy i to za free? A co z moją pracą i zaangażowaniem? Przecież to jego ryzyko co wybrał z pośród prawie stu pozycji z menu. Tak! Tak było by w Polsce ale to jest Dublin. Tu klient może wszystko.

Wczoraj usłyszeliśmy od menagera, że jak komuś koktajl nie odpowiada to mamy bez gadania wymienić. ’’Aha… i nie zapomnij przeprosić i ładnie się uśmiechnąć’’. Słucham??? Tylko dlatego, że mojemu szefowi nie chcę się wychodzić z biura (bo przecież klienci o wszystko wzywają menagera) ja mam robić z siebie idiotkę i klauna. Czy mój menager postradał zmysły? Czy on darzy nas jakimkolwiek szacunkiem? Chyba nie za dużym, jeżeli nakłania nas do utraty respektu do samych siebie.

no-clownsBLOG1

Być może ktoś pomyśli, że przesadzam i o co mi w ogóle chodzi, przecież wszędzie panuje zasada klient nasz pan! Okej, zgadzam się z tym. Ale wszystko ze zdrowym rozsądkiem. Jeżeli podchodzi do mnie człowiek, spokojnie i grzecznie pyta czy mogłabym wymienić mu drinka, bo na przykład pomylił się i zamówił nie to co chciał albo wyczuwa, że sok jest niedobry, czy może ja coś namieszałam… różne są przypadki, to jak najbardziej zrobię mu coś nowego. Ale takich klientów jest garstka. Z reguły najwięcej pretensji mają kombinatorzy, którzy chcą wyłudzić od nas jak najwięcej alkoholu za free i wymyślają przekomiczne bajeczki. A co najgorsze, są przy tym mega aroganccy i zwyczajnie wredni. Patrzą na nas takim wzrokiem, jakby chcieli wykrzyczeć… ty jesteś moim sługusem, więc nie dyskutuj tylko biegnij zrobić mi nowego drinka! I ja mam do takiego dupka pięknie się uśmiechać i robić z siebie klauna?

Historyjek o wymówkach na temat drinków znam tysiące, uzbierało się tego trochę w ciągu 4 lat. Chyba najgorsze są dziewczyny, gwiazdy Hollywood (tak im się wydaje), dla których wszystko jest za słabe, no i starsi faceci którzy myślą że są cool i mogą wszystko. Ostatnio usłyszałam, że jestem dziewczyną więc nie znam się na smaku piwa haha. Mamy wielu barmanów – chłopaków więc następnym razem zapraszam do kolegi, on na pewno zna się na browarach 😉

Nie macie pojęcia jakie ludzie mają pomysły i… odwagę, bo inaczej tego nazwać nie mogę. Ostatnio podeszła do mnie dziewczyna z prawie pustą szklanką i zapytała czy doleje jej wódki, bo jej koleżanka ma mocniejszy koktajl. Serio? Przecież tu widać denko.lol Brawo za odwagę ale nie. Tysiące sytuacji, w których ludzie chcą wymieniać pinty lub drinki, bo były nie dobre ale dziwnym trafem wypili ¾. Musze stwierdzić, że Dublińczycy nie mają wstydu, krępacji i niestety manier. Oczywiście nie wszyscy ale sporo takich niestety widuję w mojej pracy.

Na szczęście, w ciągu tych kilku lat sztukę radzenia sobie z wredotami opanowałam do perfekcji. Trochę żartem, trochę sprytem, a czasami urokiem osobistym hahah. Z reguły nie są to zbyt bystre osobniki, więc nie trudno jest obrócić ich atak tak, aby poczuli się głupio i zażenowanie. Dla mnie najważniejszy jest szacunek, staram się jak mogę aby wykonywać swoją pracę na pełne 100%, wkładam w to serce więc oczekuje troszeczkę respektu i zwyczajnego dziękuję. Czasami kipię w środku, zaciskam zęby i liczę do pięciu aby nie wybuchnąć, choć bardzo mam na to ochotę. Ale po co? Nie ma sensu awanturować się z idiotą. I w tym, bez dwóch zadań zgadzam się z moim przełożonym ale te wymiany dobrych koktajli i spełnianie ich wyimaginowanych zachcianek to moim zdaniem lekka przesada. Robimy z siebie idiotów tylko dlatego aby zatrzymać klientów. Ale czy warto zatrzymywać tego typu ludzi? Po co nam klienci, którzy wiecznie mają jakiś problem, którzy nie szanują staffu? Czy szacunek do drugiego człowieka już w ogóle się nie liczy? Takie przytakiwanie na wszystko tylko pogarsza sprawę. Klienci są aroganccy i niemili, bo sami im na to pozwalamy, a raczej nasi przełożeni, przychylając się do wszystkich ich kaprysów. To stawia nas – barmanów w złym świetle.

P.S. Bez obaw, mamy tez miłych i kulturalnych klientów. I to oni dają nam siłę i motywację do pracy. To nie jest tak, że wszyscy nasi goście są wredni i chamscy ale dziś skupiłam się akurat na takich, bo zwyczajnie oni mnie najbardziej irytują. Nigdy przenigdy nie pozwolę aby ktokolwiek traktował mnie jakbym była przedmiotem. Poza tym, że mam ręce i nogi mam też mózg. Jestem takim samym człowiekiem jak Ty więc traktuj mnie tak, jakbyś sam chciał być traktowany i od razu będzie milej dla wszystkich 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s