THANKS 2015, YOU’RE AWESOME!!! :D

Rok 2015 powoli się kończy i to fajna okazja aby zrobić mały przegląd i  podsumowanie tego, co działo się w ciągu ostatnich 364 dni (dzisiaj jeszcze trwa, więc nie tracę nadziei na jakieś ciekawe emocje zanim wybije północ.lol).

Zanim zacznę moje wspominki, chciałabym skorzystać z okazji i komuś bardzo podziękować… niestety nie będę miała okazji zrobić tego osobiście o północy, gdyż czeka mnie noc sylwestrowa w pracy. Ale jestem pewna, że On jeszcze dziś przeczyta ten wpis… w końcu to mój najwierniejszy fan hihi. Mój najlepszy przyjaciel, ulubiony kompan w podrózy, moja dobra duszyczka i miłość mojego życia, na której wsparcie, zrozumienie, ciepłe słowo, pomocną dłoń i ogromną miłość mogę liczyć w każdej godzinie mojego życia. Dziękuję Ci mój P., dziękuję Ci za kolejny wspólny rok, bez Ciebie nie byłoby tego wszystkiego ❤

Przeglądam zdjęcia aby przypomnieć sobie mój 2015 i muszę przyznać, że nie mam powodów i prawa do narzekania. To był naprawdę ciekawy rok. Niestety, mam wrażenie, że przez ten cały pęd życia wszystko jakby poszło w zapomnienie… . Tak być nie powinno, dlatego też dziś przy okazji zestawienia całego 2015 mam okazję przypomnieć sobie wszystkie wspaniałe chwile i momenty z mojego rocznego życia.

kolaz2 blog

Sporo się działo ale mogę chyba śmiało stwierdzić, że to był dla nas rok podróży. Tysiące kilometrów, milion cudownych widoków… nie wiem jak mogło mi to tak łatwo umknąć. Razem z P. połknęliśmy bakcyla i nie wyobrażamy już sobie życia bez jakichkolwiek wyjazdów. Uwielbiamy podróżować, zwiedzać, spacerować. Każda nasza podróż, czy to na jeden dzień czy na dłużej sprawia nam ogromną przyjemność. To najlepsza rekompensata i nagroda za ciężką pracę w dublińskim barze hehe. W tym roku mieliśmy okazję i wielkie szczęście dreptać ulicami Nowego Jorku, Waszyngtonu, Mediolanu, Swindon oraz Oxfordu. Objechaliśmy przepiękne Zachodnie Wybrzeże Irlandii. Poznaliśmy kilka nowych zakątków Dublina i odwiedziliśmy nasze kochane Trójmiasto. Aż nie chce mi się wierzyć, że to wszystko udało nam się zobaczyć w ciągu ostatnich 364 dni. 34 godziny w samolocie to być może niewiele w skali roku ale dla osoby, która średnio lubi latać to niezłe wyzwanie.

wycieczki blog

A propos latania… przyznaje, nie jest to coś co kocham. Tym bardziej jestem dumna z siebie, że odważyłam się w tym roku spełnić swoje wielkie marzenie i skoczyłam ze spadochronem. To był czad! Adrenalina sięgnęła zenitu 🙂 Do końca życia zapamiętam tą prędkość, z jaką spadało moje ciało hehe. Więcej opisałam tutaj.

kolaz blog

Rok 2015 to też nasze okrągłe urodziny… teraz już oboje dźwigamy 30chy na karkach. Wcale nie jest jakoś specjalnie ciężej hehe. Moją 30stkę na pewno zapamiętam na lata 😉 Były to huczne i szalone urodziny. A najważniejsze było to, że mogłam je spędzić wspólnie z najlepszymi przyjaciółkami, które mam od lat i traktuje jak siostry. Mimo wielu przeciwności losu, kłopotów po drodze zrobiły mi niespodziankę i przyjechały do Dublina aby świętować wspólnie ze mną pożegnanie 20tki 😉 Jak można ich nie kochać. To dało mi dużo siły i wiary, wiary w nieskończoną przyjaźń.

kolaz3 blog

Podsumowując rok 2015 nie mogłabym zapomnieć o BLOGU! To coś, na co czekałam chyba całe moje życie. Coś co daje mi szczęście i poczucie wolności, radości i dumy z siebie i mojego życia. Może i nie jestem super hiper blogerem, może i jestem wciąż świeżakiem i nie mam (jeszcze hehe) miliona czytelników… ale jestem tu szczęśliwa, a to jest dla mnie najważniejsze. Poczucie szczęścia i spełnienia – tego zawsze życzę sobie i wszystkim moim bliskim. Tak też będę sobie i Wam kochani życzyć na zbliżający się 2016. Zdrówka i Szczęścia dla Was i Waszych bliskich!!! Życzę Wam abyście nigdy nie stracili wiary i siły w dążeniu do spełniania marzeń. Zawsze warto próbować, nawet gdy inni mówią, że to bez sensu. Życzę Wam dużo uśmiechu na codzień i życia w zgodzie ze samym sobą. Życzę Wam aby Nowy Rok 2016 był jeszcze lepszy od tego, który właśnie się kończy 🙂 Przeżywajcie każdy dzień tak, jakby miał być ostatnim, cieszcie się z małych rzeczy, to one dają nam najwięcej radości. Doceniajcie swoje życie, samych siebie i to kim jesteście. Nie ma niczego złego w byciu dumnym z samego siebie. Buziaki i do następnego… już w 2016 ❤

…bye bye 2015 😉

Reklamy

MERRY CHRISTMAS EVERYONE <3

Uffff nareszcie koniec tej przedświątecznej gorączki! Ostatnia pracowita nocka za mną i teraz cudowne 4 dni wolnego jupiiii jeee. Dochodzi 9 rano, a ja dopiero co skończyłam się pakować. Za kilka godziń lecimy do Anglii aby usiąść przy Wigilijnym stole z naszymi przyjaciółmi. Nie mogłabym tak po prostu wsiąść do samolotu bez pozostawienia dla Was choć malutkiej wiadomośći i życzeń, także…

Kochani! Z całego serca życzę Wam zdrowych, wesołych i pełnych uśmiechu, miłości i radości Świąt Bożego Narodzenia. Niech te kilka kolejnych dni będzie dla Was niezapomnianym czasem… bez pośpiechu, trosk i zmartwień, w gronie rodziny i przyjaciól. Pamiętajcie! Wigilia to czas magiczny, w którym spełniają się marzenia ❤

blog

ŚWIĄTECZNA GORĄCZKA, SECRET SANTA I WIGILIA O 4 NAD RANEM…

No i znowu poniedziałek, a za mną najbardziej zwariowany i chyba najbardziej pracowity weekend w tym roku. Ostatnia sobota przed Wigilią to niewyobrażalne szaleństwo. Świąteczna gorączka, tłumy ludzi z błagającym wzrokiem „weź mnie”, gigantyczne zamówienia, brak szklanek, resztki lodu… a za barem rwąca rzeka. Nie było czasu na sprzątanie, szybki mop między koktajlami i tyle. Każdy z nas zasapany i zmęczony czekał, aż ta noc wreszcie się skończy. Niestety nasi klienci nie odstępowali nas ani na krok. Bar obklejony z każdej strony i po środku my, małpki w zoo… . Idźcie stąd! Idźcie potańczyć, a nie tylko pić! Krzyczałam bezgłośnie, ugniatając to cholerne mojito 😉 Uśmiech na twarzy – raczej z powodu głópawki, która dopadła mnie wraz z gigantycznym zmęczeniem, niż z sympatii do tego gangu świątecznych sweterków haha oraz wzrok wtopiony w podłogę. Tej głupiej maniery nauczyłam się pracując za barem. Tu nie ma opcji aby patrzeć ludziom w oczy. Każde spojrzenie przed siebie kończy się recytacją długiego zamówienia od przynajmniej trzech klientów. Ej! czekaj chwilę, moje oczy są wolne ale ręce dalej pracują. Jak skończę to podejdę.

Marzyłam aby napić się choć łyka kawy, marzyłam aby ten shift się już skończył. Potem tylko „szybkie” sprzątanie baru i będzie można siadać do Wigilii. Taki był plan. Secret Santa i gwiazdkowa posiadówka o 4 nad ranem przy drinku i pizzy. Niestety plan planem, a zmęczenie zmęczeniem. Siedzieliśmy jak zombie… oczy przymrużone, buzia rozdarta od ziewania. Co się dziwić, za nami crazy noc w miejscu pełnym pijanych Mikołajów. Tak więc powspominaliśmy stare czasy, pośmialiśmy się trochę i rozdaliśmy prezenty, a potem każdy pobiegł do domu spać. Nie mam zielonego pojęcia kto był moim sekretnym Mikołajem, w końcu to sekret ale ten Ktoś trafił w 10! Dostałam ulubione czekoladki i zestaw do modżajto hahaha. Dziękuję, to miła pamiatka, która na pewno zabiorę ze sobą do Polski 😉 Łatka mojito girl w Capitolu już chyba pozostanie ze mną na zawsze. Lol

blog secret santa (2)

Nie była to może najlepsza pracownicza Wigilia w moim życiu ale daliśmy z siebie tyle ile mogliśmy. Nocna praca, to i nocna choinka. Na szczęście to był tylko taki mały, symboliczny przedsmak naszej świątecznej imprezy, którą organizujemy na styczeń. Wtedy już każdy z nas będzie zrelaksowany, wypoczęty, ładnie ubrany, świeży i wypachniony. Aj, nie mogę się już doczekać tych naszych corocznych tańców hulańców. A póki co, to jeszcze trzy koszmarne nocki w pracy i w czwartek rano lecimy z P. do naszych przyjaciół do Anglii. Lalala cieszę się ogromnie z tego wyjazdu.

Lecę się szykować do pracy, miłego wieczorku 🙂 A.

I AM READY FOR XMAS :)

Za tydzień Wigilia, a ja mam już prawie wszystko gotowe. Oh jeee!!! Aż nie chce się wierzyć, że tak sprawnie mi poszło w tym roku. Nie raz wspominałam, że praca w irlandzkim barze w okresie świąt to istne szaleństwo. Dlatego też, aby uniknąć niepotrzebnego stresu i nerwów oraz latania po sklepach z wywieszonym jęzorem i kupowania wszystkiego w pośpiechu, zrobiłam sobie mały plan strategiczny. Pomysły na prezenty obmyślałam dużo wcześniej i sukcesywnie je realizowałam. Nie ma nic gorszego, niż wybrać się na świąteczny shopping z wielką pustką i niewiadomą w głowie. Takie zakupy trwają wieki, a  i tak często wracamy do domu z niczym. Także polecam wcześniej zastanowić się nad ewentualnymi opcjami i pomysłami na upominki. Zaoszczędzi to Wam czasu, energii i niepotrzebnego wściekania się. W końcu to Christmas Time… czas radości, miłości i dobrego nastroju.

Lista świątecznych zakupów też się przyda. To żaden wstyd iść do sklepu z karteczką pełną zapisków. Nie oszukujmy się, bieganie po mieście od sklepu do sklepu zwyczajnie wykańcza… jest grudzień – na zewnątrz zimno, a w budynkach gorąco, zgrzani, zasapani chcemy pamiętać o wszystkim ale nie zawsze się da. W takich momentach mała ściąga jest naszym wielkim zbawieniem 😉

Wczoraj razem z P. wybraliśmy się na moją ulubioną i przepięknie udekorowaną pocztę na O’Connell St. aby wysłać kartki świąteczne do naszych bliskich. Tak, jestem świadoma tego, że mamy XXI wiek i wszyscy mają Internet ale uważam, że kartka to kartka. Miło jest rozerwać kopertę, z której wyskakuje Mikołaj, renifer czy inny bałwan krzyczący HoHoHo Merry Xmas! Czyż nie? Ja co roku czekam na wyjątkową kartę od moich rodziców. Wyjątkową i wzruszającą, bo w środku zawsze czeka odłamany kawałek opłatka. I choć nie mogę spędzić z nimi gwiazdki, to wiem że życzą mi jak najlepiej, kochają mnie i tęsknią równie mocno jak i ja. Możecie mnie nazwać staroświecką ale takich rzeczy nie da się dodać w załączniku i przesłać pocztą e-mail. Niestety ale ludzie coraz bardziej odchodzą od wysyłania kartek i listów, a w naszych skrzynkach pocztowych coraz częściej można znaleźć tylko i wyłącznie rachunki, broszury i inne reklamy. A szkoda.

IMG_3789blog

Kończę pisać i zabieram się za pakowanie prezentów. Dobrze, że mężuś nie widzi tego bałaganu w sypialni hihi. Pozbierałam wszystkie świąteczne dekoracje i razem z moim reniferowym pomocnikiem zabieramy sie za upominki. Nareszcie zaczynam czuć nadchodzące Święta Bożego Narodzenia. Poza gotowaniem wigilijnych potraw to moja ulubiona część przedświątecznego programu hihi. Co prawda, czekam jeszcze na jedną malutką przesyłkę dla mojego P. ale spokojnie powinna trafić w moje ręce przed gwiazdką, więc zajmę się nią później. Uwielbiam pakować prezenty! Te wszystkie kolorowe wstążki, kokardki, koraliki i sznureczki. I choć przyznam, że niektóre torebki są naprawdę urocze i tak śliczne, że oczu oderwać od niech nie mogę, to raczej stawiam na papier, taśmę i moja inwencję twórczą.lol Poza tym, niech obdarowana osoba ma trochę pracy przy rozpakowaniu upominku zanim dowie się co jest w środku 😉

Miłego wieczoru, xoxo

ŚWIĄTECZNA LISTA PRAGNIEŃ czyli prezentowa ściąga dla mojego ulubionego pomocnika św. Mikołaja ;)

Sobota, a w Dublinie leje jak scebra i niestety taka pogoda ma się utrzymać aż do Wigilii buuuu. Dzisiaj jednak nie ponarzekam na deszcz. Mam całkiem fajną pracę domową do odrobienia, więc może sobie padać ile chcę, a mi to i tak nie popsuje nastroju 🙂 Święta za pasem, a ja obiecałam mężowi, że przygotuje dla niego małą, prezentową ściągę. Oczywiście Wigilia to nie tylko upominki i nie one są najważniejsze tego dnia ale dla mnie to już pewnego rodzaju nieodłączna tradycja. Uwielbiam robić i pakować prezenty. Oczywiście nie będę kłamać, że nie lubię ich również dostawać. Pewnie, że lubię. Chyba każdy z nas lubi. To miłe uczucie, gdy znajdujesz pod choinką pięknie zapakowaną paczkę ze swoim imieniem, czyż nie? Prezenty dla naszych bliskich czekają już na zapakowanie, więc zostaliśmy tylko my nawzajem. Mój P. wyraził się bardzo jasno na temat tego, co chciałby dostać na gwiazdkę i oczywiście Mikołaj w spódnicy spełni jego skromne żądanie haha ale… nie byłabym sobą gdybym nie wymyśliła dodatkowo jakiejś małej niespodzianki. Co to za frajda odpakowywać prezent, jeśli zna się dokładnie jego zawartość. Takie rzeczy to nie ze mną hihi. Musi być choć maluteńka niewiadoma, mała przyjemna niespodzianka. Nie mogę zdradzić, co wymyśliłam, bo P. namiętnie śledzi mojego bloga ale mam nadzieje, że będzie zadowolony. No dobra, to co z tą ściągą dla niego? Czego ja pragnę, o czym marzę? Przygotowałam kilka rozsądnych opcji i zostawiam wybór mojemu ukochanemu. Każda z tych rzeczy ucieszy mnie równie mocno. Nie ma tu jakiś finansowych szaleństw. Nie jestem fanką zbyt drogich prezentów gwiazdkowych i wydawania pieniędzy na bzdury, bo nie o to w Świętach Bożego Narodzenia chodzi. Mnie najbardziej cieszą drobiazgi, coś osobistego. I zawsze cieszy mnie muzyka. Chyba nie potrafiłabym bez niej żyć. Ale to już mój P. dobrze wie hihi. Często, na różne okazję dostaję od niego płyty i cieszę się jak dziecko. Kocham muzykę i lubię mieć ja pod ręką. Gdy byłam mała kolekcjonowałam kasety, teraz zbieram płyty 😉

Uważam, że taki obrazkowy list do św. Mikołaja to naprawdę niezły pomysł. Ty masz „bezpieczną” ale w dalszym ciągu niespodziankę, a twój Mikołaj spore ułatwienie i pewność, że w 100% trafi w Twój gust i zobaczy ogromny uśmiech na Twojej twarzy 🙂

lista prezentów z numerkami

Hmmm, tak się zastanawiam… czy mogę doliczyć do mojej skromnej listy życzeń trochę białego, lśniącego puchu? Kochanie! W końcu jesteś pomocnikiem Świętego Mikołaja, czy możesz sprawić żeby na wyspach spadł śnieg? Ajjjj, gdyby to tylko było możliwe. Tak bardzo tęsknie za świętami z naszego dzieciństwa. Śnieg po kolana, wypatrywanie pierwszej gwiazdki… Mieszkając w Dublinie mogę sobie tylko pomarzyć, zarówno o białych płatkach opadających na mój zmarznięty nos, jak i o pierwszej gwiazdce hehe. Nadwyrężyłabym sobie tylko szyję od tego gapienia się w niebo.lol Gdzie ta gwiazdka? Gdzieś tam daleko za chmurami, które gęsto osłoniły całe Irlandzkie niebo.

MAM OCHOTĘ NA LONG BOBA…

Od jakiegoś czasu borykam się z myślami na temat małej zmiany mojego wyglądu. I nie, wcale nie mam na myśli operacji plastycznej czy odsysania tłuszczu 😉 Chodzi o moje włosy. Nie sądziłam, że kiedyś to powiem ale mam ich serdecznie dość. Mam wrażenie, że straciły swój blask i witalność i chyba trochę jestem nimi znudzona. Mam ochotę na long boba ale na maxa się boję. Boje się, że nie będzie mi pasował. Boje się, że w krótkich nie będę czuła się samą sobą. Wiem, że to tylko włosy i prędzej czy później odrosną ale dla mnie to naprawdę duża sprawa i poważna decyzja. Całe moje dotychczasowe życie miałam długie włosy. W ciągu trzydziestu lat chyba tylko dwa razy dałam ponieść się emocjom i pozwoliłam sobie je obciąć do ramion – raz po komunii, a drugi raz po studniówce i pamiętam, że bardzo to przecierpiałam. Żałowałam niezmiernie tej kilkudziesięciocentymetrowej straty.

IMG_5577blog

Coś się jednak zmieniło… Pierwszy raz w życiu naprawdę czuję, że chcę się pozbyć mojego długiego kucyka. Tylko czy nie będę znowu szlochać po wyjściu z salonu fryzjerskiego? Mam okropny mętlik w głowie, czuję się jak rasowa kobieta, której życiowym problemem jest wybór odpowiedniego koloru lakieru do paznokci haha. Czemu bycie babką jest takie trudne i skomplikowane haha. Faceci mają łatwiej, nie zastanawiają się milion razy nad jedną rzeczą. Pomyślą, zrobią i zapomną. A my? A ja? Siedzę i zastanawiam się co począć. Ścinać, czy nie ścinać? A jak znowu będę ryczeć i żałować, a może jednak będę zadowolona? A czy nadal będę atrakcyjna dla mojego P.? Przecież on kocha długie włosy…, a może jak zetnę to przestanie mnie kochać? Milion głupkowatych myśli przeplata mi się w głowie. Co robić? Przecież włosy to mój znak rozpoznawczy. Zawsze byłam i jestem tą Anią z długimi włosami. Kim będę bez nich?

Untitled24 (2)blog

Gdyby ktoś na moim miejscu zapytał o radę oraz lekką sugestię, to bez dwóch zdań powiedziałabym TNIJ! Zmiany zazwyczaj wychodzą na lepsze i każdy z nas ich potrzebuje od czas do czasu. Mała metamorfoza, trochę świeżości, nowości i blasku. Niestety tu nie chodzi o radę dla kogoś innego, a dla mnie samej i wychodzi na to, że jestem największym boi dudkiem na świecie. Zwyczajnie nie mam odwagi zaryzykować w tej kwestii. Sama z siebie się śmieję pisząc to wszystko ale taka jest prawda. Może ktoś z Was mi pomoże, rozwieje wątpliwości i przekona do podjęcia tej, jakże trudnej „życiowej” 😉 decyzji. Ciąć czy nie ciąć? Pomocyyyyyyyyy 😉

PODARUJ MISIA TEMU, KOGO KOCHASZ <3

No i Mikołajkowa niedziela powoli dobiega końca. Zegar zaraz wybije północ, a ja dalej siedzę przed monitorem i klikam. Wygląda na to, że byłam w tym roku bardzo grzeczną dziewczynką, bo rano, pod drzwiami do sypialni czekała na mnie niezwykle miła niespodzianka. Aj ten Mikuś! Jak widać dobrze mnie zna i dokladnie wiedział, co sprawi mi największą przyjemność. Coś dla duszy i coś…. hmmm chyba też dla duszy hehe. A tak swoją drogą, to dość śmiesznie wyglądał mikołajkowy upominek w wielkim fioletowym kaloszu.lol No ale jaka pogoda, takie obuwie.

IMG_20151206_145500blog

Jestem przeszczęśliwa, bo wreszcie udało mi się kupić wyjątkowy prezent dla małej wyjątkowej osóbki. Od kilku dni czekałam, aż ruszy sprzedaż niedźwiadków z cyklicznej akcji „Podaruj misia” organizowanej przez fundację TVN „Nie jesteś sam”. Moim faworytem okazała się Ala, którą zaprojektował Łukasz Jemioł. Maskotka wygląda jak roześmiany krejzol, w wełnianej czapce i jeansowej spódnicy. Sam opis jej charakteru też mi się bardzo podoba… Ala to miś rozrywkowy. Ma tysiąc zwariowanych pomysłów na minutę i w każdej chwili jest gotowa do zabawy. Pełna radości, lubi śpiewać i tańczyć, a z pyszczka nigdy nie znika jej uśmiech, dlatego zaraża nim wszystkich dookoła. Ala jest zawsze chętna do pomocy i pociesza w każdej sytuacji. Jednym miniowym przytuleniem potrafi ukoić wszystkie smutki.

mis ala-blog

Wybór był prosty, ten pluszak idealnie pasuje do Zuzki – najmłodszej członkini naszej rodziny. Skradł moje serce i mam nadzieje, że młodej spodoba się równie mocno jak mi.

Kup misia 2015blog

Uważam, że cała ta charytatywna akcja „Podaruj misia”, która tak a propos w tym roku obchodzi swoje 10-lecie, jest genialna. Zamiast kupować bzdurne i zupełnie nieprzemyślane gadżety dla swoich pociech, wydaj te ciężko zarobione pieniądze z głową i sercem. Zawsze warto jest pomagać, tym bardziej w tak cudownym okresie jak Święta Bożego Narodzenia. Poza tym… kto nie kocha maskotek? Chyba nie znam osoby, która nie ucieszyłaby się z takiego uroczego, niedźwiedziowego prezentu. Pluszaki zawsze wywołują uśmiech na naszych twarzach, tak to już z nimi jest… taka moc.