ŚWIĄTECZNA GORĄCZKA, SECRET SANTA I WIGILIA O 4 NAD RANEM…

No i znowu poniedziałek, a za mną najbardziej zwariowany i chyba najbardziej pracowity weekend w tym roku. Ostatnia sobota przed Wigilią to niewyobrażalne szaleństwo. Świąteczna gorączka, tłumy ludzi z błagającym wzrokiem „weź mnie”, gigantyczne zamówienia, brak szklanek, resztki lodu… a za barem rwąca rzeka. Nie było czasu na sprzątanie, szybki mop między koktajlami i tyle. Każdy z nas zasapany i zmęczony czekał, aż ta noc wreszcie się skończy. Niestety nasi klienci nie odstępowali nas ani na krok. Bar obklejony z każdej strony i po środku my, małpki w zoo… . Idźcie stąd! Idźcie potańczyć, a nie tylko pić! Krzyczałam bezgłośnie, ugniatając to cholerne mojito 😉 Uśmiech na twarzy – raczej z powodu głópawki, która dopadła mnie wraz z gigantycznym zmęczeniem, niż z sympatii do tego gangu świątecznych sweterków haha oraz wzrok wtopiony w podłogę. Tej głupiej maniery nauczyłam się pracując za barem. Tu nie ma opcji aby patrzeć ludziom w oczy. Każde spojrzenie przed siebie kończy się recytacją długiego zamówienia od przynajmniej trzech klientów. Ej! czekaj chwilę, moje oczy są wolne ale ręce dalej pracują. Jak skończę to podejdę.

Marzyłam aby napić się choć łyka kawy, marzyłam aby ten shift się już skończył. Potem tylko „szybkie” sprzątanie baru i będzie można siadać do Wigilii. Taki był plan. Secret Santa i gwiazdkowa posiadówka o 4 nad ranem przy drinku i pizzy. Niestety plan planem, a zmęczenie zmęczeniem. Siedzieliśmy jak zombie… oczy przymrużone, buzia rozdarta od ziewania. Co się dziwić, za nami crazy noc w miejscu pełnym pijanych Mikołajów. Tak więc powspominaliśmy stare czasy, pośmialiśmy się trochę i rozdaliśmy prezenty, a potem każdy pobiegł do domu spać. Nie mam zielonego pojęcia kto był moim sekretnym Mikołajem, w końcu to sekret ale ten Ktoś trafił w 10! Dostałam ulubione czekoladki i zestaw do modżajto hahaha. Dziękuję, to miła pamiatka, która na pewno zabiorę ze sobą do Polski 😉 Łatka mojito girl w Capitolu już chyba pozostanie ze mną na zawsze. Lol

blog secret santa (2)

Nie była to może najlepsza pracownicza Wigilia w moim życiu ale daliśmy z siebie tyle ile mogliśmy. Nocna praca, to i nocna choinka. Na szczęście to był tylko taki mały, symboliczny przedsmak naszej świątecznej imprezy, którą organizujemy na styczeń. Wtedy już każdy z nas będzie zrelaksowany, wypoczęty, ładnie ubrany, świeży i wypachniony. Aj, nie mogę się już doczekać tych naszych corocznych tańców hulańców. A póki co, to jeszcze trzy koszmarne nocki w pracy i w czwartek rano lecimy z P. do naszych przyjaciół do Anglii. Lalala cieszę się ogromnie z tego wyjazdu.

Lecę się szykować do pracy, miłego wieczorku 🙂 A.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s