XMAS PARTY 2015 and my short story ;)

Nasze wyczekiwane i zasłużone pracownicze Xmas Party! Czekałam na ten wieczór z niecierpliwością. Był wielki plan… trzy kluby, mapa dojazdu, grafik – co, gdzie i na którą. Wreszcie to my będziemy po tej drugiej stronie, wreszcie to nam będą serwować. Będą śpiewy i tańce. Nie mogłam się doczekać, aż wreszcie się porządnie wytańczę na parkiecie 😉 Yhy… no to się wytańczyłam. Lol

Pierwszy w kolejności był chiński karaoke bar. Przyznam, że zabawa była przednia. Klub sam w sobie nie wyglądał może zbyt atrakcyjnie ale nie było najgorzej. Pierwszy raz w życiu byłam w tego typu miejscu. Każda grupa miała swój prywatny pokój i mogła śpiewać w niebogłosy. Naszej ok dwudziestoosobowej grupie trafiła się jedynka. Było dużo śmiechu, a coco jambo śpiewał chyba każdy z nas. Wszystko było super, do czasu gdy podali jedzenie… . Obsługa nie była zbytnio zorganizowana, było nas sporo a dostawaliśmy po jednym daniu, na dodatek nie wiedząc co jest na talerzu. Pani przyszła, postawiła i poszła bez słowa. Najdroższy i największy zestaw sushi dostaliśmy na sam koniec, gdy wszyscy zbierali się do wyjścia. To chyba jakiś żart? Połowa osób wyszła głodna. Ja poskubałam trochę ryżu z czymś zielonym… i to był mój największy błąd tamtego wieczoru. Teraz już wiem, że mój żołądek nie toleruje olejowych i przesolonych zielonych wynalazków, które jak się później okazało miały być fasolką szparagową i szpinakiem, hmmm może i były ale po wielokrotnym odgrzewaniu zmieniły lekko swój kształt i wygląd. Nie chcę być zbyt surowa dla kucharza, być może innym smakowało, być może to ja miałam słabszy dzień. Nie wiem ale to co ja zjadłam było okropne. Przykro mi ale taka prawda.

xmasparty2015

Karaoke było extra ale organizacja w klubie dość kiepska i jedzenie koszmarne. Jedzenie, które godzinę później mnie zabiło. Dosłownie! Gdy doszliśmy do drugiego miejsca z naszej magicznej listy umarłam. Usiadłam na kanapie i moja impreza się skończyła. Mieszanka alkoholu z tym zielonym czymś doprowadziła do totalnego bezwładu mojego ciała haha. Zwyczajnie się zatrułam. Niestety tegoroczne xmas party skończyło się dla mnie przed północą. Zamiast do trzeciego klubu, gdzie czekał na mnie wymarzony parkiet i tańce trafiłam do łóżka. Nie pamiętam kiedy ostatnio się tak czułam, myślałam że wypluje żołądek wraz ze wszystkimi organami z nim sąsiadującymi. To z pewnością nie była najszczęśliwsza noc mojego życia haha ale karaoke było super i na pewno trzeba będzie to powtórzyć… ale może tym razem bez jedzenia.lol

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s