PANI OD ANGOLA I MAKIJAŻOWY WYWIAD ;)

Pamiętam dzień, w którym robiłam wywiad do gazetki szkolnej z nauczycielką od języka angielskiego. Tą samą, która trzymała mnie przez pół lekcji przy tablicy, bo z nerwów i stresu zapomniałam czym jest podmiot w zdaniu. Matko, jak ja się bałam lekcji angielskiego. Dużo prościej było mi zapamiętać i zrozumieć wzory matematyczne niż proste zdania w obcym języku. Dobra, ale nie o tym chciałam pisać. Podczas wspomnianego wcześniej wywiadu nasza anglistka została zasypana masą pytań. Tematem, który najbardziej interesował zarówno mnie jak i resztę szkoły był MAKE UP.  Z racji tego, że w latach 90tych nauczycielki raczej nie malowały się do pracy, makijaż babki od angola wzbudzał sporo sensacji i kontrowersji wśród uczniów. Zawsze dość mocny i zawsze nienagannie wykonany. Nie mogłam pojąć jak ta młoda kobieta może się tak codziennie malować. O której musi wstać aby zdążyć na poranne lekcje… Ile to czasu zabiera… Przecież lekcje w podstawówce zaczynały się o 8 rano. Wtedy porozmawiałyśmy sobie troszkę i zdradziła mi, że z tym całym makijażem to wcale nie jest tak skomplikowana sprawa jak nam małolatom się wydaje. Od tego czasu minęło jakieś 15-17 lat… jestem w wieku pani M. i doskonale rozumiem co miała wtedy na myśli. Często przypominam sobie tą rozmowę gdy w biegu maluje się do pracy. Mój MAKE UP FOR WORK zajmuje mi max 15 minut.

make up blog collage (2)

Nie lubie sie dusić, nienawidzę gęstych i ciężki podkładów. Przez wiele lat unikałam codziennego nakładania na swoją twarz warstw podkładu, korektora, pudru, różu, bronzera, rozświetlacza i tak dalej… i nie rozumiałam jak kobiety mogą się tak katować, dusić cały dzień pod tą maską. Aż do momentu, gdy wyjechałam do Dublina. Z własnej woli zamieszkałam w kraju, w którym na słońce trzeba sobie bardzo zasłużyć. Moja cera się zmieniła, jestem coraz starsza i śmiem twierdzić, że ona niestety też 😉 Do tego wszystkiego nowe, nocne życie. Praca w barze! Kolorowe światełka, halogeny, muzyka. No nie! jakbym mogła wyjść na imprezę bez makijażu.lol.  Także chcąc nie chcą polubiłam się z moim codziennym makeupem. Dalej jednak wyznaje zasadę „im mniej tym lepiej” i zawsze stawiam na coś lekkiego, w czym moja twarz będzie mogła swobodnie oddychać. Nie rozumiem dziewczyn, które tak bardzo maltretują swoją młodziutką twarz nakładając na nią tonę wszystkiego. Na wyspach panuje jakaś dziwna moda/zwyczaj – im więcej tapety tym lepiej! I nie mam tu na myśli mocno podkreślonych oczu czy bordowej szminki, bo sama lubię tak od czasu do czasu zaszaleć. Wiele z tych kobiet wygląda jakby malowała się po pijaku i z zamkniętymi oczami 😉 Pracuję za barem i uwierzcie mi wiem co mówię. Każdej nocy widzę dziesiątki dziewczyn i sporo z nich robi sobie wielką makijażową krzywdę. Czy one nie wiedzą, że do ich głowy przyczepiona jest też szyja, której blado beżowy kolor zupełnie nie pasuje do pomarańczowej twarzy? A może to zjawisko wynika z kosmetycznej oszczędności haha. Nie mam pojęcia ale wygląda to komicznie… i czasami gryzę się w język, żeby nie powiedzieć… plisss rozsmaruj ten fluid, bo razi mnie w oczy!

„Po co tak szybko? Masz jeszcze czas na make up, oszczędzaj swoją młodą cerę jak najdłużej”. Tak mówiła mi moja mama gdy byłam dorastającą dziewczyną. Nie od dziś wiadomo, że mamy to bardzo mądre kobiety, także dziewczyny słuchajcie swoich rodzicielek! Ja mojej słuchałam i malowałam się tylko na wyjątkowe wyjścia. Dzięki temu przy 30stce nie wyglądam jak 40stka 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s