ZA CO LUBIĘ IRLANDIĘ?

PicMonkey Collageblog

Z racji tego, że zbieram się pomału do domu i powoli żegnam z Irlandią, dużo rozmyślam nad życiem na zielonej wyspie. Za co kocham to miejsce, a za co nienawidzę… Pisałam już o domowych dziwactwach i fanaberiach, ponarzekałam na bzdurne krany, okna i inne bzdety… tak więc dziś wychodzę poza mury budynku, zero narzekania i same plusy. Dziś porozmawiajmy o tym co uwielbiam w mieści, w którym mieszkam już prawie 5 lat.

Przede wszystkim to, że w 100% mogę być sobą, nie ważne co lubię, jaki mam styl i w czym chodzę ubrana… tu czuje się wolna od „obcinającego” mnie wzroku przechodnia, od uśmieszków i szeptów w autobusie, bo grzywka mi się krzywo ułożyła czy nie zdążyłam wyregulować brwi. Niby małe głupstwa… ale w Polsce często czułam „ten” wzrok i jestem pewna, że Wy też go często czujecie. Trochę więcej luzu i tolerancji życzę nam Polakom 😉 Tak! Luz i poczucie wolności to z całą pewnością to coś, co uwielbiam w tym mieście. Mogę ”tańczyć i śpiewać” idąc ulicą, a i tak nikt nie będzie patrzył na mnie jak na wariatkę 😉 A jak już jestem przy śpiewaniu… Irlandia to bardzo muzykalny zakątek. Ulice Dublina dosłownie przesiąknięte są muzyką. Uwielbiam przechadzać się alejkami miasta i słuchać ulicznych artystów. Irlandczycy są bardzo bardzo utalentowani muzycznie.

Co uwielbiam, a wręcz podziwiam w Irlandii to to, jak ludzie niepełnosprawni są odbierani przez innych i jak świetnie sobie radzą w codziennym życiu. W Polsce człowiek na wózku czy z zespołem Downa jest izolowany od społeczeństwa. Ludziom chorym każe się siedzieć w domu w przekonaniu, że nie odnajdą się w ulicznej dżungli i zwyczajnie nie poradzą sobie w życiu poza czterema ścianami pokoju. To okropnie smutne i muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad tym, dopóki nie zamieszkałam w Dublinie. Tutaj ludzie niepełnosprawni są traktowani zupełnie normalnie. Pracowałam kiedyś z kobietą, która miała zespół Downa i radziła sobie całkiem nieźle, a do tego była tak radosna i szczęśliwa, że to szczęście udzielało się wszystkim dookoła. Znam też dziewczynę, to nasza barowa klientka, która cierpi na stwardnienie rozsiane. Jest przykuta do wózka, a jej ciało jest zupełnie bezwładne. Gdy widzę jak ochroniarze wnoszą ją do klubu, a za nimi paczka jej przyjaciół to aż serce się uśmiecha. Może Was to nie wzrusza ale mnie tak. Młoda dziewczyna, która może czerpać radość z życia mimo swojej ciężkiej choroby, otoczona grupą przyjaciół, którzy o nią dbają. To piękne. Takich przykładów w Dublinie znam wiele i bardzo to podziwiam.

Kolejna rzecz, którą lubię na zielonej wyspie to trawa… tutaj trawa jest cały rok zielona i cały rok  możemy z przyjemnością z niej korzystać nie narażając się na mandat za niszczenie zieleni 😉 Wiosną, gdy tylko pojawi się trochę słońca wszystkie miejskie parki, pareczki, trawniczki oblegane są przez garniturki, studenciaków, turystów i rodziny z dziećmi… wszyscy delektują się promykami słońca i wylegują na trawie… i to zupełnie legalnie!

W Dublinie podoba mi się również to, że za jedną czy dwie dniówki mogę kupić sobie całkiem niezły ciuch czy jakiś tam gadżet lub dobre, markowe buty. Takie same, na które w Polsce musiałabym tyrać cały tydzień. Wiele rzeczy jest tu bardziej przystępnych. Choćby kawa na mieście, jestem kawoholikiem i uwielbiam przechadzać się miastem i siorbać cappuccionko.Lol. Tylko, że tu kawa w moich ulubionych kawiarniach kosztuje max 20 minut mojej pracy… a jak to wygląda w Polsce? Myślę, że przynajmniej godzinę będę musiała na nią pracować… niestety.

Jest wiele rzeczy za którymi na pewno będę bardzo tęsknić, gdy wrócę do Polski. Ale chyba najbardziej będę tęskniła za widokami, a tych tu nie brakuje. Sam Dublin to zabytkowe budynki zmixowane z nowoczesnymi akcentami, klimatyczne wąskie uliczki, tysiące barów i tysiące turystów. Nadrzeczne położenie, dość niska zabudowa i na każdym rogu coś wartego zobaczenia. Ale to jest nic w porównaniu z tą bardziej dziką, pozamiejską Irlandią. Wystarczy pojechać kilka kilometrów od centrum i już przenosimy się do świata Hobbitów, 7 krasnoludków czy  groźnych piratów. Krajobrazy jak z bajki, coś niesamowitego i jedynego w swoim rodzaju.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s