WSPINACZKA NA ŁĄCKĘ ;)

Ostatnim razem, gdy widziałam ruchome wydmy w Łebie, wydawały mi się one jakby nieco wyższe… hmm to pewnie dlatego, że byłam wtedy max w trzeciej klasie podstawówki, czyli mierzyłam kilkanaście centymetrów mniej 😉 Minęło ponad dwadzieścia lat od tej wycieczki, ale ja doskonale pamiętam wspinaczkę z kolegami i koleżankami na sam wierzchołek piaskowej góry. Pamiętam też, że podczas wyścigu na szczyt, a wdrapywaliśmy się na czworaka 😉 wszyscy jak leci zatarliśmy piaskiem, wiszące na naszych szyjach aparaty fotograficzne. Wejść na górę i nie móc zrobić pamiątkowego zdjęcia? To było dopiero rozczarowanie… Dziś też wbiegałam na wzniesienie zaciekawiona widokami, ale tym razem na dwóch nogach, no i chroniłam aparat, aby broń boże nie zanurzyć go w piasku. Jak widać, zdjęcia Łebskiej pustyni są tego dowodem hehe.

IMG_1093 (2)M

IMG_1110 (2)MJak dostać się na wydmy? Otóż, moi drodzy ruchome wydmy mieszczą się na terenie Słowińskiego Parku Narodowego, także oczywistym jest, że samochód nie wchodzi w grę. Przed wejściem do parku, jakieś 5 – 5,5 km przed ruchomymi piaskami jest parking, na którym należy zostawić swój pojazd. Opłata wynosi 6zł za godzinę. Przy wejściu do parku jest też budka, w której należy zapłacić za wejście do SPN – 6zł za osobę.

Do tego uroczego cudu natury, którym niepodważalnie są wydmy ruchome można dostać się na kilka sposobów. Możemy wypożyczyć rower, wykupić przejażdżkę meleksem, popłynąć statkiem, bądź oczywiście wybrać się na spacer na własnym nogach. Nie wiem jak sprawa transportu wygląda w sezonie, ale w majówkę wyglądało to tak… wypożyczenie roweru to koszt 15 zł za dzień, więc całkiem spoko. Niestety, w naszym przypadku ta opcja nie wchodziła w grę – wypożyczalnia czynna była tylko do godziny 17, a my byliśmy w Łebie późny popołudniem, więc sami rozumiecie. A propos rowerów, dodam tylko, że totalnym absurdem i moim zdaniem przesadą był fakt, że po dojechaniu na miejsce – na wydmy, każdy kto posiadał rower z wypożyczalni miał obowiązek odstawić/zaparkować swój pojazd na czas zwiedzania w specjalnie oznakowanym miejscu – i to jest zupełnie ok, ale dlaczego pobierali za to dodatkowe 5zł, tego już nie rozumiem. Rozważając wypożyczenie roweru w SPN pani oczywiście wyjaśniła nam, że należy zostawić rowery na czas zwiedzania i pamiętać swój numer, ale słowem nie wspomniała o dodatkowej opłacie. Nie jest to majątek, ale jak dla mnie naciąganie klientów. Drugą opcją był meleks… no i tu kolejny dowód na to jak łatwo naciągnąć turystę. Przejażdżka takim 12.osobowym pojazdem elektrycznym kosztowała 15zł za osobę w jedną stronę. Czy wy też uważacie, że to lekka przesada? Podobnie cenowo wyglądała kolejna opcja transportu. Szczerze mówiąc, to rejs statkiem na jeziorze Łebsko odrzuciliśmy na dzień dobry, nawet nie wiem czemu, może przez dość wietrzną pogodę… nie wiem, więc nie będę się rozpisywać.

Jak możecie się domyślić wybraliśmy opcję numer cztery i pokonaliśmy całą trasę pieszo. Może uznacie nas za skąpiaków, ale serio… 60 zł za krótką przejażdżkę przez las wydawało nam się wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Przecież i tak chcieliśmy spędzić ten dzień na łonie natury, to czemu nie zafundować sobie miłego spaceru środkiem lasu. Powiem wam jedno… ten ponad 10 km marsz dał mi tyle dobrej energii, że czułam się jak nowo narodzona. Magia lasu?! Zero zadyszki i zero zmęczenia, a ostatnio nie należę do specjalnie aktywnych ruchowo osób 😉 Od dawna nie czułam się tak dobrze, od dawna nie oddychało mi się tak lekko i pełną piersią! Zatem kochani… żadnych meleksów!

IMG_1057 (2)M

IMG_1051 (2)M

IMG_1060 (2)M

Ruchome wydmy to bez wątpienia główna atrakcja turystyczna Łeby. Będąc na szczycie najwyższej, ponad 40m wydmy Łącki, miałam poczucie, że znajduje się w samym środku pustyni. Ogromny teren pokryty białym piaskiem i mocny wiatr, tworzący delikatną poświatę nad wydmami…  robiło wrażenie. Z jednej strony widok na jezioro Łebsko, a z drugiej na morze Bałtyckie. Chciałby się zostać na dłużej, ale silny wiatr skutecznie wykurzył nas z góry. Nic dziwnego, że wydmy przemieszczają się nawet do 10m na rok. Czytałam, że naukowcy oszacowali, że za jakieś 400 lat wydmy zasypią Łebę. Niestety, wydmy poza swym pięknym i zachwycającym urokiem mają tez działanie niszczycielskie, zasypują wszystko, co stanie im na drodze… dosłownie.

IMG_1063 (2)M

IMG_1107 (2)M

IMG_1120 (2)M

IMG_1125 (2)M

LAST DAY OF JANUARY… the last day of illumination!

Ostatni dzień stycznia i ostatni dzień światełek w naszym Oliwskim Parku. Jak widać Oliwa równie długo nie mogła się rozstać ze świętami jak i ja. Tak pięknie było, że wcale nie miałam ochoty tego zmieniać i tak oto dopiero wczoraj rozebrałam choinkę i spakowałam świąteczne dekoracje. To były nasze pierwsze od pięciu lat święta w Polsce więc chyba rozumiecie przedłużoną radość 😉

To co działało się tej zimy w Oliwie przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Moja ukochana dzielnica otulona świąteczną płachtą z setek tysięcy światełek. Uwielbiam świetlne dekoracje i dziwie się, że miasto mruga do nas tylko w okresie świąt. Jak dla mnie mogłoby tak zostać na cały rok, no może bez gwiazdkowych akcentów ale lekka, błyszcząca poświata na drzewach między alejkami byłaby idealna. Wszyscy, którzy uwielbiają romantyczne spacery o zmroku chyba się ze mną zgodzą.

img_0214

Wracając do iluminacji… Przyznaję, że od połowy grudnia robiłam kilka podejść do pielgrzymki po parku i za każdym razem traciłam cierpliwość po 10 minutach przeciskania się przez tłumy. Nie wiedziałam, że aż tylu ludzi mieszka w Trójmieście hahaha. A tak serio, to było istne szaleństwo. Jak widać nie tylko ja i mój P. lubimy światełka. Na szczęście mieszkamy po sąsiedzku, więc mogliśmy wyskoczyć z domu w każdej możliwej chwili aby nacieszyć oczy i zaspokoić ciekawość. Sami zobaczcie jak u nas pięknie było przez ostatnie półtora miesiąca…

img_0470-2img_0476-2img_0358-2img_0494-2img_0485-2img_0205-2

Miłego wieczoru i do następnego razu.xx

BURSZTYNEK, BURSZTYNEK ZNALAZŁAM GO NA PLAŻY…

Bursztynek, bursztynek znalazłam go na plaży 😉 A uściślając jakieś 4km od, bo tyle mniej więcej wynosi odległość między naszym gdańskim stadionem piłkarskim a plażą w Nowym Porcie. Mieszkam niedaleko i za każdym razem gdy jestem w Polsce zachwycam się tym niesamowitym obiektem. Udał się nam bardzo! Jestem gdańszczanką i będę chwalić to co moje, więc możecie się zgodzić albo nie ale ja z czystym sumieniem pozwolę sobie stwierdzić, że PGE ARENA jest najpiękniejszym stadionem w Polsce. Zachwyca oryginalnością. Przypomina ogromny, mieniący się w promieniach słońca bursztyn.IMG_1070 (2)Przyznam, że jakimś zagorzałym kibicem nie jestem ale lubię sport i z miłą chęcią od czasu do czasu obejrzę jakieś rozgrywki, a tym bardziej na żywo. A, że akurat trafił nam się mecz Polska – Grecja to czemu by nie. Sam mecz był trochę nudnawy, jak to zazwyczaj bywa na towarzyskich ale atmosfera na stadionie była super. Kibice dawali z siebie wszystko, fala za falą, piosenka za piosenką. Mimo wielu prób i wielu wyśpiewanych ”my chcemy gola” nie udało się strzelić. Cóż, lepsze 0-0 niż przegrana 😉  Trzeba patrzeć pozytywnie. Fajny wieczór, super atmosfera, piękny stadion i…mogłam sobie z bliska popatrzeć na naszych przystojnych piłkarzy (czytaj Boruc) heh 😉 IMG_1086 (2)

IMG_1097 (2)

IMG_1135 (2)

IMG_1149 (2)

IMG_1164 (2)

IMG_1169 (2)A na przerwie, gdy wszyscy pobiegli po coś do jedzenia i picia, ja poznałam naszego polskiego orzełka białego 😉IMG_1200 (2)

 

 

WSZĘDZIE DOBRZE ALE W DOMU NAJLEPIEJ

Aj, jak ja tęskniłam za moim łabędziem! Wybaczcie mi tak długą nieobecność ale tak to już jest jak jedzie się na wakacje do domu. Prawie trzy tygodnie odwiedzania rodzinki i przyjaciół, latania po lekarzach i takie tam. Kilka razy robiłam podejście do bloga ale za każdym razem kończyło się na paru zdaniach i trzeba było uciekać. Nie często jesteśmy w Polsce, a już na pewno nie na tak długo, tak więc chcieliśmy wykorzystać ten czas na maxa i nacieszyć się wszystkimi aby starczyło na kolejne kilka miesięcy rozłąki. Dziś wróciliśmy do Dublina, mój P. odsypia, a ja korzystam z wolnej chwili tylko dla siebie. Także jestem i już opowiadam jak to fajnie było w Gdańsku.

Nasz urlop zaczęłam zalana łzami, a to wszystko za sprawą naszej przyjaciółki, która 6 czerwca brała ślub. Totalnie się rozkleiłam, gdy zobaczyłam ją przy ołtarzu – łzy ciekły mi po policzkach jak szalone. M. jest dla mnie jak siostra i cieszyłam się jej szczęściem. Zawsze marzyła o pięknym ślubie i taki właśnie był. Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego Moja Kochana ❤slub TynyMusze się też pochwalić (a co!!) na weselu wygrałam swój pierwszy w życiu puchar, tzn. ja i P. Stopy pozdzierane do krwi ale puchar dla najlepszych tancerzy jest 😉mistrzowie i pucharFajnie, bo trafiła nam się naprawdę niezła pogoda. Przynajmniej na początku. Pierwszy tydzień był upalny tak więc plażing i spacery brzegiem morza zaliczone. Wskoczyliśmy też na latarnie morską w Nowym Porcie, z której pięknie widać zatokę i Westerplatte. Tyle lat mieliśmy ją pod nosem i jakoś nie było po drodze. Myślę, że to już tak jest, niezbyt korzystamy z uroków miasta, w którym mieszkamy. Także teraz udając turystów nadrabiamy wszystko i zwiedzamy nasz kochany Gdańsk i okolice heh.latarniawakacje polska 433 (2) wakacje polska 438 (2) wakacje polska 421 (2) wakacje polska 475 (2)Byłam i jestem wielką szczęściarą, że mogłam wychować się właśnie nad Bałtykiem. Lato w Trójmieście jest wspaniałe. Tu nie da się nudzić. Gdy byłam dzieckiem i przysłowiowym cyckiem mamusi, dla którego karą było opuścić dom i jechać na wakacje bez rodziców, całe lato spędzałam nad morzem. Rano wszystkie dzieciaki z podwórka maszerowały na plaże, potem przerwa na obiad i wieczorem znowu nad morze, woda około godziny 18 była najlepsza, nagrzana i fale większe, więc i większa frajda. Ach to były czasy.IMG_0924 IMG_1028 (2) IMG_0881Jak już jesteśmy przy wspominkach… kto pamięta jeden z najlepszych obiadów letnich lat 90tych (przynajmniej w mojej okolicy)? Makaron z truskawkami, śmietaną i cukrem! Pychotka 🙂 Zaliczyłam mały powrót do dzieciństwa jak odwiedziłam działkę moich rodziców i mama pokazała mi ile mają truskawek. Oczywiście wiadomo gdzie spędziłam następny kwadrans.truskawkobraniemakaron z truskawkamiChyba się starzeje, bo polubiłam Starówkę, która kiedyś wydawała mi się totalną nudziarą i kojarzyła mi się wyłącznie ze starymi ludźmi i wycieczkami Niemców. Kochana Starówko przepraszam, że kiedyś Cię nie lubiłam hehe jesteś piękna i szalona i obiecuję, że już nigdy nie pomyślę inaczej. wakacje polska 308 (2) wakacje polska 283 (2) wakacje polska 267 (2)Jak jesteście w Gdańsku to koniecznie wskoczcie na diabelski młyn… piękne widoki na Stare Miasto, miasto czerwonych dachów. Bilet kosztuje 25zł za cztery kółka, nie wiem czy to dużo czy mało, nie mam porównania. My się skusiliśmy ze względu na widoki, a przy okazji pokazaliśmy środkowy palec naszemu lękowi wysokości. Polecam 🙂wakacje polska 186 wakacje polska 193 (2) wakacje polska 220 (2) wakacje polska 229 (2)Nasz urlop zakończyliśmy podobnie jak go zaczęliśmy ale tym razem uratowałam mój make-up przed falą łez. Na weselu kolegi była cała stara ekipa mojego męża także wiecie… musiałam trzymać fason heh. To był dopiero bal! Jak to na wiejskim weselu, tańce do białego rana.

Fajnie było pospacerować naszymi starymi ścieżkami, usiąść na plaży o zachodzie słońca, pozwiedzać miasto… ale najcudowniej było zobaczyć wszystkich naszych bliskich, tyle nas omija gdy jesteśmy w Dublinie. Czas, który spędziliśmy z rodziną jest dla mnie bezcenny. Kocham ich nad życie i już za nimi tęsknie. A teraz już zmykam, bo ledwo widzę na oczy, poza tym zaczynam się troszkę rozklejać. Także kochajcie się i pamiętajcie, że rodzina to Wasz największy skarb. Buziaki :* P.S. Nie zapomnijcie, że jutro dzień wszystkich tatuśków.