I AM ALIVE :)

Hm, od czego by tu zacząć? Nie macie pojęcia jak ciężko jest wrócić do pisania po wielu miesiącach przerwy. Kilkanaście razy otwierałam Łabędzia i zbierałam się do tego aby wyjaśnić czemu mnie tu nie ma, dlaczego siedzę cicho… ale najwidoczniej nie byłam na to gotowa. Zamknęłam się w ciemnej jaskini i tak oto straciłam inspirację do wszystkiego co zawsze dawało mi wiele radości. Ale wróciłam i chyba czuje się już całkiem dobrze. Zrobiłam coś co dało mi wiele energii na kolejne kilka miesięcy, zaczęłam tam gdzie skończyłam. Wsiadłam w samolot i poleciałam do Dublina aby odwiedzić moje niedawno opuszczone życie, aby odnaleźć siebie i zabrać do domu.

Jeszcze kilka tygodni temu pisałam post o tym jak ciężko znoszę miesiące dłużącego się remontu, brak pracy na etacie i takie tam problemy każdego powrotnika. Oczywiście nie opublikowałam go, nie byłam na to gotowa, nie chciałam narzekać i żalić się jak to mi jest ciężko. Do tego podświadomie czułam, że to nie jest jedyny powód mojego nastroju. Myślę, że nie byłam gotowa na pakowanie walizek akurat ostatniego dnia lipca. Za dużo działo się w mojej głowie w ostatnich miesiącach przed wyjazdem. To jakby nie był mój moment, miałam kilka nie pozałatwianych spraw, które męczyły mnie w myślach. Dusiłam to wszystko w sobie, bo i tak nie było już odwrotu. Wylądowałam w Gdańsku, zajęłam się mieszkaniem i tak oto ”zasnęłam towarzysko” na pół roku, nagle remont się skończył a ja obudziłam się w miejscu zupełnie mi obcym. Nie mogłam się odnaleźć we własnym domu. Czułam, że jeszcze chwila a się uduszę. Musiałam spakować walizkę i cofnąć się do przeszłości… do miejsca, które było mi bardziej znane niż to w którym znajdowałam się obecnie. Chciałam sprawdzić co poczuję gdy wyląduje w Dublinie. Czytacie ten post, więc jak widać wyjazd okazał się bardzo pomocny i inspirujący.

img_0423-2

Spędziłam w Dublinie pięć najbardziej szalonych i dziwnych zarazem lat mojego życia. Chyba bałam się, że jak wrócę do Polski to wszystko pęknie jak bańka mydlana. Będąc tam kilka dni poczułam, że ta więź i wspomnienia nigdy nie znikną. Wróciłam do domu ale kawałek mojej duszy i serca na zawsze pozostanie na zielonej wyspie, mam tam Przyjaciół.

Obiecuję, że już nie opuszczę Was na tak długo… za dużo tych pustych kartek w pamiętniku. Witajcie ponownie i do następnego razu. Happy weekend! xx

I AM BACK…

Hi! It’s been two weeks since I returned from NYC…. well, two weeks from when my body was back to Dublin.lol I fought very hard to stop my mind as long as possible in America but unfortunately I can’t keep my head on vacation forever if the rest of my body is here. It’s time to come back and I think I’m already here in one piece, my mind finally joined to my body 😉

It’s always hard to come back from vacation and even harder from a place which you love and which is so far away. I don’t hide that I think when could I go back to NYC. I can’t imagine that I couldn’t visit my beloved city once a year and I will do everything to visit NY in 2017. I know I’m monothematic but when I’m in this city the blood in my veins flows faster, and my heart beats harder. This is love… love for this amazing city which began a long time ago and probably never pass away. As a little girl I kept telling my parents that I want to go there, that I want to be there, that this city is calling me… why? I have no idea! Maybe in the past, in some other life there was my home 🙂 anyway some part of me belongs to this piece of American land and I’m glad that I spent a holiday there again.

But as I wrote at the beginning… vacation has ended and it’s time to finally back home! I already accepted  the fact that I’m in Dublin. This is a very important moment for us. Our last two months in the Irish capital after nearly five years of living here. I had promised myself that I won’t be caught by any negative thoughts. Just positive vibrations! Luckily summer came to Ireland so one problem less, hooray! Oh, I still have many things to do before leaving… I want to make these last 60 days were very positive, happy and memorable.

P.S. Btw, younger sister of my best friend came to Dublin few weeks ago and joined to our Capitol team so we have fresh and crazy blood with us.lol She makes me laugh to tears just like her older sister… I love these girls!

IMG_7298 (2)blog