I ŻE CIĘ NIE OPUSZCZĘ…

Ania – rozwódka! Kto by pomyślał, że kiedykolwiek tak się przedstawię? Hmmm, na pewno nie ja! Biorąc ślub z P. wierzyłam… czułam, że jesteśmy sobie przeznaczeni. Byłam pewna, że będziemy na zawsze razem, w zdrowiu i chorobie, w bogactwie i biedzie, do końca naszych dni! Wiem, wiem… banał! Przecież każda z nas wychodząc za mąż ma dokładnie takie same refleksje. Niestety, w życiu nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli.

Długo nie mogłam pogodzić się z odejściem P., czekałam, tęskniłam… ale on podjął decyzję. To koniec i nic się już nie da zrobić. Niestety, w tej dziedzinie mojego życia poległam i muszę to zaakceptować. Dziś odbyła się nasza pierwsza i ostatnia sprawa rozwodowa. Serce waliło mi prawie tak samo mocno, jak w dniu, w którym szłam do ołtarza. Zadaje sobie pytanie… czy gdybym wiedziała te siedem i pół roku temu, że moje małżeństwo nie przetrwa, czy brała bym ślub? Tak! Myślę, że nie zmieniłabym tego co było. Związek z P. i nasze małżeństwo wiele dla mnie znaczyło i nigdy o tym nie zapomnę. Ale teraz muszę żyć dalej. Zaczynam nowy etap i chcę wreszcie iść do przodu. Marzę o tym, aby na nowo znaleźć w sobie siłę do realizacji wszystkich pasji i marzeń.

_MG_5135

25 stycznia 2018 r. to pierwszy dzień mojego nowego życia! Z tej okazji obiecałam sobie, że codziennie będę wrzucała na bloga choćby jedno zdjęcie… cokolwiek. Pragnę czerpać przyjemność z małych rzeczy, ze zwykłej codzienności. Chcę widzieć zmiany jakie następują, chcę ruszyć dalej i być szczęśliwa! W końcu taki jest cel naszej egzystencji, prawda?

Panna Anna

Reklamy

SESJA ŚLUBNA 5 LAT PO ŚLUBIE ;)

Pamiętacie jak we wrześniu zeszłego roku pisałam o sesji ślubnej, w której razem z P. mieliśmy okazję uczestniczyć? Jeśli nie bardzo, to całą historię jej powstania możecie przeczytać tutaj. Obiecałam, że jak będę miała już gotowe zdjęcia to się z Wami podzielę i tak też czynię 😉 Wreszcie są! Piękne, kolorowe, wiosenne i bardzo romantyczne. Idelne na dzisiejszą deszczową i wietrzną pogodę. Sceneria jak z bajki, po prostu niesamowita! Te kolory… ajjj co tu dużo pisać, sami zobaczcie i koniecznie dajcie mi znać co sądzicie.

_MG_3854-Edit

 

_MG_3744-Edit

_MG_3679-Edit

_MG_3842-Edit

_MG_3848-Edit

_MG_3680-Edit

_MG_3940-Edit

_MG_3958-Edit

_MG_3973-Edit

_MG_3903-Edit

_MG_4101-Edit

_MG_4123-Edit

_MG_4141-Edit

_MG_3577-Edit

_MG_4019-Edit

_MG_4023-Edit

_MG_4090-Edit

_MG_3838-Edit

Zdjęcia: Bartek i Magda z BM Photo Art 🙂 ❤

THANKS 2015, YOU’RE AWESOME!!! :D

Rok 2015 powoli się kończy i to fajna okazja aby zrobić mały przegląd i  podsumowanie tego, co działo się w ciągu ostatnich 364 dni (dzisiaj jeszcze trwa, więc nie tracę nadziei na jakieś ciekawe emocje zanim wybije północ.lol).

Zanim zacznę moje wspominki, chciałabym skorzystać z okazji i komuś bardzo podziękować… niestety nie będę miała okazji zrobić tego osobiście o północy, gdyż czeka mnie noc sylwestrowa w pracy. Ale jestem pewna, że On jeszcze dziś przeczyta ten wpis… w końcu to mój najwierniejszy fan hihi. Mój najlepszy przyjaciel, ulubiony kompan w podrózy, moja dobra duszyczka i miłość mojego życia, na której wsparcie, zrozumienie, ciepłe słowo, pomocną dłoń i ogromną miłość mogę liczyć w każdej godzinie mojego życia. Dziękuję Ci mój P., dziękuję Ci za kolejny wspólny rok, bez Ciebie nie byłoby tego wszystkiego ❤

Przeglądam zdjęcia aby przypomnieć sobie mój 2015 i muszę przyznać, że nie mam powodów i prawa do narzekania. To był naprawdę ciekawy rok. Niestety, mam wrażenie, że przez ten cały pęd życia wszystko jakby poszło w zapomnienie… . Tak być nie powinno, dlatego też dziś przy okazji zestawienia całego 2015 mam okazję przypomnieć sobie wszystkie wspaniałe chwile i momenty z mojego rocznego życia.

kolaz2 blog

Sporo się działo ale mogę chyba śmiało stwierdzić, że to był dla nas rok podróży. Tysiące kilometrów, milion cudownych widoków… nie wiem jak mogło mi to tak łatwo umknąć. Razem z P. połknęliśmy bakcyla i nie wyobrażamy już sobie życia bez jakichkolwiek wyjazdów. Uwielbiamy podróżować, zwiedzać, spacerować. Każda nasza podróż, czy to na jeden dzień czy na dłużej sprawia nam ogromną przyjemność. To najlepsza rekompensata i nagroda za ciężką pracę w dublińskim barze hehe. W tym roku mieliśmy okazję i wielkie szczęście dreptać ulicami Nowego Jorku, Waszyngtonu, Mediolanu, Swindon oraz Oxfordu. Objechaliśmy przepiękne Zachodnie Wybrzeże Irlandii. Poznaliśmy kilka nowych zakątków Dublina i odwiedziliśmy nasze kochane Trójmiasto. Aż nie chce mi się wierzyć, że to wszystko udało nam się zobaczyć w ciągu ostatnich 364 dni. 34 godziny w samolocie to być może niewiele w skali roku ale dla osoby, która średnio lubi latać to niezłe wyzwanie.

wycieczki blog

A propos latania… przyznaje, nie jest to coś co kocham. Tym bardziej jestem dumna z siebie, że odważyłam się w tym roku spełnić swoje wielkie marzenie i skoczyłam ze spadochronem. To był czad! Adrenalina sięgnęła zenitu 🙂 Do końca życia zapamiętam tą prędkość, z jaką spadało moje ciało hehe. Więcej opisałam tutaj.

kolaz blog

Rok 2015 to też nasze okrągłe urodziny… teraz już oboje dźwigamy 30chy na karkach. Wcale nie jest jakoś specjalnie ciężej hehe. Moją 30stkę na pewno zapamiętam na lata 😉 Były to huczne i szalone urodziny. A najważniejsze było to, że mogłam je spędzić wspólnie z najlepszymi przyjaciółkami, które mam od lat i traktuje jak siostry. Mimo wielu przeciwności losu, kłopotów po drodze zrobiły mi niespodziankę i przyjechały do Dublina aby świętować wspólnie ze mną pożegnanie 20tki 😉 Jak można ich nie kochać. To dało mi dużo siły i wiary, wiary w nieskończoną przyjaźń.

kolaz3 blog

Podsumowując rok 2015 nie mogłabym zapomnieć o BLOGU! To coś, na co czekałam chyba całe moje życie. Coś co daje mi szczęście i poczucie wolności, radości i dumy z siebie i mojego życia. Może i nie jestem super hiper blogerem, może i jestem wciąż świeżakiem i nie mam (jeszcze hehe) miliona czytelników… ale jestem tu szczęśliwa, a to jest dla mnie najważniejsze. Poczucie szczęścia i spełnienia – tego zawsze życzę sobie i wszystkim moim bliskim. Tak też będę sobie i Wam kochani życzyć na zbliżający się 2016. Zdrówka i Szczęścia dla Was i Waszych bliskich!!! Życzę Wam abyście nigdy nie stracili wiary i siły w dążeniu do spełniania marzeń. Zawsze warto próbować, nawet gdy inni mówią, że to bez sensu. Życzę Wam dużo uśmiechu na codzień i życia w zgodzie ze samym sobą. Życzę Wam aby Nowy Rok 2016 był jeszcze lepszy od tego, który właśnie się kończy 🙂 Przeżywajcie każdy dzień tak, jakby miał być ostatnim, cieszcie się z małych rzeczy, to one dają nam najwięcej radości. Doceniajcie swoje życie, samych siebie i to kim jesteście. Nie ma niczego złego w byciu dumnym z samego siebie. Buziaki i do następnego… już w 2016 ❤

…bye bye 2015 😉

MY FAVORITE XMAS PRESENT is… YOU!

Usiadłam do laptopa opleciona kocem, bo w Dublinie wichura. Zimno, mokro i nieprzyjemnie. W dni takie jak dziś, żałuje że moje biurko przytulone jest do okna hehe. Wijące się drzewa, mokre szyby brrrr.

Powoli zaczynam kompletować prezenty gwiazdkowe dla moich najbliższych, może i wcześnie, a może i nie. Muszę działać strategicznie hehe. Im bliżej Świąt Bożego Narodzenia, tym więcej pracy za barem, co daje większe zmęczenie i brak czasu oraz chęci na latanie po sklepach. Dlatego lepiej zacząć już teraz, na spokojnie. Poza tym przekonałam się na własnej skórze, że kupowanie upominków na ostatnią chwilę to nie jest najlepszy pomysł. Dublińczycy kochają shoppingi i wykupią mi wszystko, także wolę nie ryzykować hehe.

Nie lubię kupować byle czego, zawsze i od zawsze podchodzę do każdego prezentu indywidualnie. Robię rozeznanie dużo wcześniej i koduję głęboko w mojej głowie. Myślę nad tym kto co lubi i czym się interesuje. Zawsze tak było i uwielbiam to. Uwielbiam robić i dawać prezenty. Nie wiem czy za każdym razem udaje mi się trafić  w gust – pewnie nie zawsze, ale na pewno każdy mój upominek jest głęboko przemyślany. Często robię różne rzeczy sama albo zwyczajnie przerabiam, dodaje, mixuje. Uwielbiam takie spersonalizowane upominki… osobiste i jedyne w swoim rodzaju. Ktoś wkłada swój czas, wysiłek i serce to znaczy, że musi Cię bardzo lubić 😉

Ja uwielbiam prezenty niespodzianki, dlatego nigdy nie pytam wprost co kto by chciał i wolę pobawić się w szpiega. Nie każdy to pochwala, wiem że wiele osób woli wybrać sobie coś konkretnego i mieć pewniaka. Dla mnie jednak, nie ma w tym żadnej frajdy. Najfajniejsza jest XMAS PRESENTta niepewność, ta nutka adrenaliny. Rosyjska ruletka! W tym roku razem z P. ustaliliśmy sobie pewien przedział, do którego robimy sobie wzajemnie prezenty. Oczywiście nadal wierze w siwo-brodatego Mikołaja ale on jest tak daleko i ma tyle dzieciaków do obdarowania, że chcemy go troszeczkę odciążyć i sprezentujemy sobie coś sami. Niestety mój P. nie jest tak domyślny i kreatywny jak ja, zresztą podobnie jak większość facetów hehe. Dlatego też obiecałam, że zrobię mu listę rzeczy, które bym chciała i o których marzę a on coś z tego wybierze. Oczywiście nie chcę wiedzieć co. To ma być niespodzianka. Mój mąż ma dar do robienia mi prezentów, które ”prawię chcę” haha. Na przykład, zupełnie niedawno dostałam jedną z uwielbianych przeze mnie bransoletek Lilou, tylko, że… cały czas wspominałam o czarnej z serduszkiem, a dostałam żółtą z gwiazdką. Dobrze, że uroczym grawerem nadrobił haha. Także wiecie, taka lista pragnień to genialna sprawa dla taki mężusiów jak mój. Wy będziecie mieć miłą niespodziankę, a on rozeznanie i ściągę.

Pamiętajmy, że Boże Narodzenie, to coś o wiele ważniejszego niż prezenty. To przede wszystkim RODZINA, MIŁOŚĆ, RADOŚĆ… CZAS Z NAJBLIŻSZYMI! Dobra, nie zapomnijmy o pysznym jedzeniu 😉 A prezent? Prezent to tylko dodatek, symbol, tradycja. Nie jestem fanką przesadnie drogich prezentów. Uważam, że niektórzy przesadzają. Szczególnie rodzice, który wydają majątek na bzdurne, nieprzemyślane gadżety dla swoich dzieci. Nie mam jeszcze własnych pociech ale będę miała i nie wyobrażam sobie, że moje dziecko, na myśl o nadchodzącej Wigilii będzie widziało tylko mega wypasiony prezent za grube pieniądze. Oj nie! Wiadomo, że dzieci czekają na upominki od Mikołaja i to zupełnie zdrowe i normalne ale niech to będzie coś rozsądnego. Mikołaj ma tyle dzieci na całym świecie, że gdyby miał wszystkim dawać ipady, laptopy, konsole do gier to poszedł by z torbami. Gdzie podziały się czasy, gdy dzieci cieszyły się z mazaków, książek czy puzzli?

Jedząc pomarańcze podczas dzisiejszego śniadania, ten niesamowicie słodki i soczysty smak oraz zapach przeniósł nas w czasie do gwiazdki lat 90. Chyba nie ma osoby w naszym wieku, której pomarańcze nie kojarzą się ze świętami. Ulubione lodowe czekoladki mojego męża, których ja nienawidziłam hehe…. jest wiele takich smaków i zapachów, które przenoszą nas do dziecięcych lat. Jakie smaki zapamiętają dzieciaki XXI wieku? Za dużo tego. Nie chcę wyjść na jakąś wielką fankę czasów octu na półkach i mięsa na kartki ale jedno co było korzystne w tym okresie, to to, że ludzie bardziej wszystko szanowali i doceniali. Zapamiętywali smaki i cieszyli się z drobiazgów. Teraz jest wszystkiego tak wiele, że nawet nie masz szansy wszystkiego posmakować. Dzieciaki nie cieszą się już z drobnych rzeczy, a miłość wyraża się w pieniądzu.

Pamiętajmy, że liczy się serce, które ktoś wkłada aby sprawić Nam radość. Stawiajmy na jakość a nie na wielkość! Małe rzeczy, z wielką intencją cieszą najbardziej ❤

BUDUJEMY NOWY DOM… ;)

Drugie okienko odsłonięte, a z naszego kalendarza adwentowego wyskoczyła dziś gwiazdka. Powiesiłam ją na papierowej choince i zabrałam się do szkicowania naszego gdańskiego mieszkanka. Jakoś mnie dzisiaj naszło na rysunki.lol To pewnie ta świąteczna aura, która małymi kroczkami wchodzi do naszego domu i tęsknota za bliskimi, którzy czekają w Polsce. Liczę i liczę i sama niedowierzam, że to będą już nasze piąte święta poza domem. Na szczęście szóste spędzimy już w Gdańsku z całą naszą crazy rodzinką. Rok 2016 to będzie rok zmian i remanentu. Czeka nas sporo pracy. Także od czasu do czasu siadam nad planami naszego skromnego kącika i myślę co by jeszcze można było pozmieniać, co dodać, a co odjąć. Jaki układ będzie dla nas najbardziej korzystny i funkcjonalny, o czym marzymy i czego pragniemy.

IMG_3758

Szczerze mówiąc to pomysł i projekt na zmianę naszego m4 mamy w głowach już od kilku lat. A teraz, gdy podjęliśmy 100% decyzje o powrocie do domu możemy zacząć wprowadzać nasze plany i marzenia w życie. Myśląc o powrocie czuję ogromną adrenalinę i podniecenie, czuję jak serce bije mi mocniej a krew w żyłach płynie jakby szybciej. To będzie rewolucja, chcemy przebudować całe nasze mieszkanie. Poza tym czeka nas intensywne poszukiwanie pracy. To zrozumiałe, że się boję ale i cieszę zarazem. Staram się myśleć pozytywnie i nie nakręcać negatywnymi komentarzami ’’życzliwych ludzi’’. Tak bardzo tęsknimy za rodziną i przyjaciółmi, że nic nas nie zatrzyma i nie zdoła zmienić naszej decyzji.

Zawsze wiedzieliśmy, że wyjazd do Dublina jest terminowy, nie wiedzieliśmy jednak jaka będzie data powrotu. Postawiliśmy na intuicję, przeczucie, być może na przeznaczenie. Co będzie to będzie – powtarzaliśmy sobie i naszym bliskim. Teraz oboje już wiemy, że czas się skończył i pora wracać do domu. I szczerze nie możemy się tego doczekać, a co najlepsze nasi bliscy nie mogą się doczekać nas. To cieszy najbardziej. Miłość, przyjaźń i oddanie jakie czujemy od Nich wszystkich jest bezcenne.

Wiele razy słyszałam opinie innych ludzi, że każdy w końcu i tak wraca z powrotem do Dublina. Słyszę zdania typu… eeee i tak wrócicie. Ojjj, nie znasz nas jeśli tak mówisz. Wrócę, owszem ale na wakacje. Oboje czujemy, że Dublin to nie jest nasze miejsce na ziemi. Nie czujemy się tu dobrze, a do tego dochodzi tęsknota za domem. To miała być przygoda i nasza powoli dobiega końca. Po co wracać do miejsca, które nie daje Ci szczęścia i poczucia spełnienia? Żyć sztucznym życiem do końca moich dni, o nie! Dublin to fajne miasto, cieszę się że wyjechaliśmy, sporo się tu nauczyłam, głównie o samej sobie. Wyluzowałam troszeczkę, nabrałam dystansu, uwierzyłam w siebie. Nigdy nie powiem, że żałuje tych kilku lat, które tu mieszkam. Ale to nie jest moje miejsce i nie będę się dusić i siedzieć tu na siłę. Po co? Po kasę? To nie te czasy, gdy w Irlandii pieniądze leżały na ulicy. Dla języka? Dobra, przyznaję trochę podciągnęłam mój angielski ale… tu jest tak wielu Polaków, że non stop rozmawiamy po polsku, a to  niezbyt sprzyja nauce.

Każdy jest panem swojego losu. Nie bójmy się podejmować decyzji i ryzyka. To tylko i wyłącznie od nas samych zależy czy będziemy szczęśliwi. Znam wiele osób, które narzekają wkoło na swoje życie ale nie robią kompletnie nic aby je zmienić. Zmiany same nie przyjdą. To Ty musisz zrobić pierwszy krok. Przestań zamartwiać się rzeczami, na które nie masz wpływu. Zawalcz o siebie i swoje szczęście. Nie bój się marzyć. Zamiast kumulować negatywną energię i wkurzać się na swój los, postaraj się go zmienić. Zacznij pracować na lepsze, szczęśliwsze życie. ❤

MY DECADE…

No i mamy październik, już czuję zapach imprezki urodzinowej w powietrzu. Nie powiem, że jakoś bardzo wyczekuję na tą brzuszastą 3 ale bardzo cieszę się na spotkanie z przyjaciółmi. Moja Aga z córą siedzą właśnie na pokładzie promu z Walii i już za kilka godzin je uściskam. Cieszę się niezmiernie, a do tego jeszcze wolna sobota… ahhh co za szczęściara ze mnie 😉 wiadomo, że dla barmana wolna sobota to niezły rarytasik, także super. Dziękuję Ci 2015, że trzeci października wypada właśnie w sobotę lol.

Cała ta atmosfera zbliżających się urodzin natchnęła mnie do pewnych przemyśleń, do swego rodzaju rachunku sumienia, do analizy ostatniej dekady mojego życia. Co dobrego i złego (bo równowaga we wszechświecie musi być) spotkało mnie w ciągu tych dziesięciu lat? Jak się zmieniłam i jak zmieniło się moje życie? Dziś trochę wspominków… 10 długich lat mojego życia.

Nie chce się wierzyć, że naprawdę minęło dziesięć lat od studniówki, matury, wyboru uczelni. „Witamy w Akademii Morskiej” Tak! zdradziłąm mój kochany Gdańsk dla Gdyni… ale tylko na 5 lat 😉 Dziesięć lat temu mój P. klęczał na sopockiej plaży prosząc mnie o rękę… szalone życie zakochanych dwudziestolatków. Potem pierwsza poważna praca, w której z młodej dziewczyny stałam się odpowiedzialną, zdyscyplinowaną kobietą. Pierwszy samochód, który non stop się psuł haha 😉 Ajjj sporo sie działo. To były zwariowane lata! Rozstania, powroty, miliony emocji, łzy rozpaczy i łzy szczęścia, tony egzaminów, dziesiątki imprez, wspólne wycieczki i poznawanie świata. Druciane zęby, w których czułam się piękna jak nigdy przedtem 🙂 P.S. Dużo blondu i różu hahahaha 😉

2005-2009blog1

Gdy zamykam oczy aby przypomnieć sobie rok 2010 widzę tylko jedno… nasz ślub! Było idealnie ❤ A kilka dni przed, z suknią ślubną w bagażniku broniłam pracę magisterską. Na tytuł magistra najbardziej na świecie czekał mój kochany dziadek, zawsze mi dopingował i wierzył we mnie bardziej niż ja sama wierzyłam. Never Give Up!

W tym też roku pierwszy raz leciałam samolotem, spędziłam wspaniałe walentynki w Paryżu i jesień w Zakopanem. Zmieniliśmy mieszkanie, co okazało się najlepszą decyzją na świecie. Zrobiłam sobie pierwszy tatuaż… A po ślubie miał być dom na wsi, dziecko… ale plany się zmieniły gdy postanowiliśmy wyjechać na zieloną wyspę. Niektórych rzeczy nie da się przewidzieć, zaplanować. Na początku było ciężko, wszystko inne, ogromna tęsknota za bliskimi, skok z za wygodnego biureczka, do baru. Upokarzające? nie wiem czy to odpowiednie słowo ale trochę tak się czułam na początku, sporo osób pukało się w głowę gdy mówiłam im, że jadę pracować w barze. Chciałam spróbować i wiedziałam, że będzie mnie gryzło jak tego nie zrobię, poza tym nikt mnie do podjęcia takiej decyzji nie zmuszał, wiedziałam w co się pakuję, wyjechałam bo chciałam! Nie żaluzję tej decyzji, wyjazd dużo mnie nauczył, pokazał ile możliwości daje nam życie i ile my sami jesteśmy w stanie zrobić jeśli tylko chcemy. Stałam się odważniejsza i nie boje się gonić za marzeniami.

2010-2013blog1

Liczę i liczę i sama nie wierzę, że mieszkamy w Dublinie już 4 lata. Kiedy to zleciało? Sporo się przez ten czas wydarzyło, nowi ludzie, nowe pasje, marzenia, wyjazdy. Mój kochany Nowy Jork! Zabawa w fotomodeling, skok ze spadochronem, fotografia, BLOG… Bardzo się rozwinęłam w ciągu tych kilku lat, zmieniłam zarówno fizycznie jak i mentalnie, uwierzyłam w siebie i swoje możliwości, poznałam bliżej samą siebie i odkryłam swoje talenty. Zaczęłam doceniać rzeczy, na które kiedyś w ogóle nie zwracałam uwagi, zauważać miejsca, których do niedawna nie zauważałam.

2014blog1

Jutro będę już oficjalnie trzydziechą i dziękuję za każdy dzień z życia dwudziestolatki, to były dobre lata. Warto było wrócić do starych płyt ze zdjęciami i troche powspominać, pośmiać się, wzruszyć. Tyle sie działo, tyle zminiło… Ja sama się zmieniłam, podchodzę z większym dystansem do życia i samej siebie. Więcej widzę i więcej doceniam. Mam nadzieję, że następna dekada mojego życia będzie równie udana, a może i lepsza. Pełna innowacji, radości i miłości. Podobno życie zaczyna się dopiero po czterdziestce ale ja nie zamierzam czekać, żyję i chcę żyć pełnia życia!!!

2015blog1

A od jutra zaczynam zbierać nowe wspomnienia aby było co opowiadać na czterdzieste urodziny 😉 Buziaki ❤

The Vow…

Wczoraj wstawiłam na Instagram zdjęcie w sukience ślubnej, w pięknej i malowniczej scenerii z górami Wicklow w tle. Nie wiem czy to jakiś zbieg okoliczności czy ktoś tam na górze zaplanował nam taki mały flashback ale akurat teraz, niedaleko naszej 5 rocznicy ślubu znajomi poprosili o mała przysługę, jakże adekwatną do sytuacji… sesja ślubna w plenerze. Dla mnie spoko, wchodzę w to ale gorzej z moim panem młodym. Nie powiem żeby skakał z radości  na myśl, że będzie modelem hehe ale z sympatii dla M. i B. zgodził się. Trzeba sobie pomagać i wspierać nawzajem, tym bardziej tutaj…na obczyźnie i tym bardziej w tak pięknych, artystycznych projektach. Skłamałabym mówiąc, że nie pomyślałam też o naszej zbliżającej się wielkimi krokami drewnianej rocznicy… to może być dla nas obojga piękna pamiątka.blogslub
Nie widziałam jeszcze zdjęć, które zrobił Bart (obiecał, że da więc się pochwalę) ale mam kilka ujęć z backstage’u od jego piękniejszej połówki Magdaleny i kilka selfies, które pstryknęliśmy sobie sami, a co tam 😉 Wszyscy włożyliśmy w tą sesję wiele pracy i jestem przekonana, że zdjęcia będą zjawiskowe. Nie jedna para młoda marzy o wyjątkowej sesji ślubnej, pełnej emocji, uśmiechu, szczęścia, miłości, w pięknej i romantycznej scenerii na łonie natury. My właśnie taką mieliśmy wczoraj.IMG_3116 (2)

IMG_3065 (2)

Jeżeli ktokolwiek planuje ślub i zastanawia się nad fotografem to z czystym sumieniem polecam właśnie Barta i Magdę 🙂 Oboje mają duży talent i ciekawe pomysły. Dodatkowo znają wiele pięknych miejsc w Irlandii, co jest ogromnym atutem przy sesjach w plenerze. Teraz wspólnie chcą zasmakować nowego świata fotografii i ja im w tym bardzo mocno kibicuje i trzymam kciuki. Ślub, wesele, sesje narzyczeńskie w plenerze… wszystko na najwyższym poziomie.zdjecie od B.