Rodzinnych przede wszystkim… <3

Ostatnie pół roku było dla mnie dość nerwowe i stresujące… długo oczekiwany powrót do kraju, wielka demolka mieszkania i ogólnie całego naszego życia. Niebyło mnie tu bardzo długo nad czym niezmiernie ubolewam ale obiecuję, że wszystko nadrobię. W końcu muszę wylać z siebie te kilkumiesięczne emocje i przemyślenia, które dzielnie zbieram od dłuższego czasu. Ale nie o tym dziś chciałam pisać. Jest Wigilia, a ja odpaliłam czarnego łabędzia aby życzyć Wam samych wspaniałości!

IMG_0142 (2).JPG

Nie wiem jak Wy ale ja wyczekiwałam na ten dzień bardzo długo. To wyjątkowe dla nas święta, bo pierwsze od pięciu lat w Polsce z całą rodziną! Nie ma nic cenniejszego na świecie niż czas spędzony z bliskimi i ja coś o tym wiem. Tego właśnie chciałabym dziś życzyć wszystkim Wam na gwiazdkę… świąt w otoczeniu najbliższych, rodziny i przyjaciół. Dużo radości, uśmiechu i pogody ducha… no i zdrówka oczywiście, bo bez niego ani rusz 🙂 Kochajcie się moi mili i wspierajcie nawzajem. Amen!

A teraz odmeldowuję się i wracam do kuchni, jak to typowa kura domowa.lol

Reklamy

MIESIĘCZNICA POWROTNIKÓW ;)

No i mamy 31 sierpnia! Dla dzieciaków ostatni dzień wakacji, a dla nas pierwsza miesięcznica w kraju. Mam wrażenie jakby to było wczoraj, noc pożegnań z dublińskim życiem i wczesny samolot do Gdańska. Tamtego dnia obiecałam sobie, że będę dzielna i nie rozkleję się… no i prawie dotrzymałam obietnicy, aż do momentu gdy znaleźliśmy się w chmurach.  Wtedy dotarło do mnie co naprawdę się dzieje. Wiedziałam jak mój P. cieszy się z powrotu do domu i nie chciałam psuć mu tej radości ale łzy spływały po policzkach jak szalone. Teraz też szklą mi się oczy… tęsknie i nie boję się tego przyznać. Jestem tylko człowiekiem, a do tego całkiem wrażliwym hehe. Bardzo ciężko przeżywam rozstania, a jeszcze ciężej pożegnania. Minął miesiąc od naszego powrotu, a ja nadal miotam się z myślami ale inaczej niż na początku. Już nie czuję żalu i tego ogromnego strachu. Nie wiem co się ze mną stało ale pierwsze dwa tygodnie były moim wewnętrznym koszmarem. Kompletnie nie mogłam znaleźć sobie miejsca w moim własnym domu. Czułam się niepewna, przestraszona i bezsilna. Tęskniłam za starym życiem i za naszą dublińską rutyną. Minął miesiąc, a ja nadal tęsknie ale już nie żałuje. Wyszłam z cienia i wróciłam do normy, jestem dobrej myśli i wierze, że nam się uda to polskie życie. A jak wyglądało nasze pierwsze 31 dni w Polsce? A właśnie tak…

PicMonkey Collage (2)

Buziaki i do następnego 🙂

BURSZTYNEK, BURSZTYNEK ZNALAZŁAM GO NA PLAŻY…

Bursztynek, bursztynek znalazłam go na plaży 😉 A uściślając jakieś 4km od, bo tyle mniej więcej wynosi odległość między naszym gdańskim stadionem piłkarskim a plażą w Nowym Porcie. Mieszkam niedaleko i za każdym razem gdy jestem w Polsce zachwycam się tym niesamowitym obiektem. Udał się nam bardzo! Jestem gdańszczanką i będę chwalić to co moje, więc możecie się zgodzić albo nie ale ja z czystym sumieniem pozwolę sobie stwierdzić, że PGE ARENA jest najpiękniejszym stadionem w Polsce. Zachwyca oryginalnością. Przypomina ogromny, mieniący się w promieniach słońca bursztyn.IMG_1070 (2)Przyznam, że jakimś zagorzałym kibicem nie jestem ale lubię sport i z miłą chęcią od czasu do czasu obejrzę jakieś rozgrywki, a tym bardziej na żywo. A, że akurat trafił nam się mecz Polska – Grecja to czemu by nie. Sam mecz był trochę nudnawy, jak to zazwyczaj bywa na towarzyskich ale atmosfera na stadionie była super. Kibice dawali z siebie wszystko, fala za falą, piosenka za piosenką. Mimo wielu prób i wielu wyśpiewanych ”my chcemy gola” nie udało się strzelić. Cóż, lepsze 0-0 niż przegrana 😉  Trzeba patrzeć pozytywnie. Fajny wieczór, super atmosfera, piękny stadion i…mogłam sobie z bliska popatrzeć na naszych przystojnych piłkarzy (czytaj Boruc) heh 😉 IMG_1086 (2)

IMG_1097 (2)

IMG_1135 (2)

IMG_1149 (2)

IMG_1164 (2)

IMG_1169 (2)A na przerwie, gdy wszyscy pobiegli po coś do jedzenia i picia, ja poznałam naszego polskiego orzełka białego 😉IMG_1200 (2)

 

 

WSZĘDZIE DOBRZE ALE W DOMU NAJLEPIEJ

Aj, jak ja tęskniłam za moim łabędziem! Wybaczcie mi tak długą nieobecność ale tak to już jest jak jedzie się na wakacje do domu. Prawie trzy tygodnie odwiedzania rodzinki i przyjaciół, latania po lekarzach i takie tam. Kilka razy robiłam podejście do bloga ale za każdym razem kończyło się na paru zdaniach i trzeba było uciekać. Nie często jesteśmy w Polsce, a już na pewno nie na tak długo, tak więc chcieliśmy wykorzystać ten czas na maxa i nacieszyć się wszystkimi aby starczyło na kolejne kilka miesięcy rozłąki. Dziś wróciliśmy do Dublina, mój P. odsypia, a ja korzystam z wolnej chwili tylko dla siebie. Także jestem i już opowiadam jak to fajnie było w Gdańsku.

Nasz urlop zaczęłam zalana łzami, a to wszystko za sprawą naszej przyjaciółki, która 6 czerwca brała ślub. Totalnie się rozkleiłam, gdy zobaczyłam ją przy ołtarzu – łzy ciekły mi po policzkach jak szalone. M. jest dla mnie jak siostra i cieszyłam się jej szczęściem. Zawsze marzyła o pięknym ślubie i taki właśnie był. Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego Moja Kochana ❤slub TynyMusze się też pochwalić (a co!!) na weselu wygrałam swój pierwszy w życiu puchar, tzn. ja i P. Stopy pozdzierane do krwi ale puchar dla najlepszych tancerzy jest 😉mistrzowie i pucharFajnie, bo trafiła nam się naprawdę niezła pogoda. Przynajmniej na początku. Pierwszy tydzień był upalny tak więc plażing i spacery brzegiem morza zaliczone. Wskoczyliśmy też na latarnie morską w Nowym Porcie, z której pięknie widać zatokę i Westerplatte. Tyle lat mieliśmy ją pod nosem i jakoś nie było po drodze. Myślę, że to już tak jest, niezbyt korzystamy z uroków miasta, w którym mieszkamy. Także teraz udając turystów nadrabiamy wszystko i zwiedzamy nasz kochany Gdańsk i okolice heh.latarniawakacje polska 433 (2) wakacje polska 438 (2) wakacje polska 421 (2) wakacje polska 475 (2)Byłam i jestem wielką szczęściarą, że mogłam wychować się właśnie nad Bałtykiem. Lato w Trójmieście jest wspaniałe. Tu nie da się nudzić. Gdy byłam dzieckiem i przysłowiowym cyckiem mamusi, dla którego karą było opuścić dom i jechać na wakacje bez rodziców, całe lato spędzałam nad morzem. Rano wszystkie dzieciaki z podwórka maszerowały na plaże, potem przerwa na obiad i wieczorem znowu nad morze, woda około godziny 18 była najlepsza, nagrzana i fale większe, więc i większa frajda. Ach to były czasy.IMG_0924 IMG_1028 (2) IMG_0881Jak już jesteśmy przy wspominkach… kto pamięta jeden z najlepszych obiadów letnich lat 90tych (przynajmniej w mojej okolicy)? Makaron z truskawkami, śmietaną i cukrem! Pychotka 🙂 Zaliczyłam mały powrót do dzieciństwa jak odwiedziłam działkę moich rodziców i mama pokazała mi ile mają truskawek. Oczywiście wiadomo gdzie spędziłam następny kwadrans.truskawkobraniemakaron z truskawkamiChyba się starzeje, bo polubiłam Starówkę, która kiedyś wydawała mi się totalną nudziarą i kojarzyła mi się wyłącznie ze starymi ludźmi i wycieczkami Niemców. Kochana Starówko przepraszam, że kiedyś Cię nie lubiłam hehe jesteś piękna i szalona i obiecuję, że już nigdy nie pomyślę inaczej. wakacje polska 308 (2) wakacje polska 283 (2) wakacje polska 267 (2)Jak jesteście w Gdańsku to koniecznie wskoczcie na diabelski młyn… piękne widoki na Stare Miasto, miasto czerwonych dachów. Bilet kosztuje 25zł za cztery kółka, nie wiem czy to dużo czy mało, nie mam porównania. My się skusiliśmy ze względu na widoki, a przy okazji pokazaliśmy środkowy palec naszemu lękowi wysokości. Polecam 🙂wakacje polska 186 wakacje polska 193 (2) wakacje polska 220 (2) wakacje polska 229 (2)Nasz urlop zakończyliśmy podobnie jak go zaczęliśmy ale tym razem uratowałam mój make-up przed falą łez. Na weselu kolegi była cała stara ekipa mojego męża także wiecie… musiałam trzymać fason heh. To był dopiero bal! Jak to na wiejskim weselu, tańce do białego rana.

Fajnie było pospacerować naszymi starymi ścieżkami, usiąść na plaży o zachodzie słońca, pozwiedzać miasto… ale najcudowniej było zobaczyć wszystkich naszych bliskich, tyle nas omija gdy jesteśmy w Dublinie. Czas, który spędziliśmy z rodziną jest dla mnie bezcenny. Kocham ich nad życie i już za nimi tęsknie. A teraz już zmykam, bo ledwo widzę na oczy, poza tym zaczynam się troszkę rozklejać. Także kochajcie się i pamiętajcie, że rodzina to Wasz największy skarb. Buziaki :* P.S. Nie zapomnijcie, że jutro dzień wszystkich tatuśków.

ZACZYNAMY ODLICZANIE…

na bloga bilet

Yeahhhh!!! Bilety kupione teraz zaczynamy odliczanie. Jestem bardzo podekscytowana, bo już zaraz, w czerwcu lecimy na prawie 3 tygodnie do domu, do Gdańska. To nasz pierwszy tak długi urlop od czasu kiedy wyjechaliśmy z kraju. A to wszystko za sprawą dwójki naszych przyjaciół, którzy zrobili nam psikusa i postanowili, że wezmą śluby w tym samym miesiącu. Cheers!!!Choćby się waliło i paliło musimy być tam być, chcemy z nimi być! Na szczęście udało się nam dostać tak długi urlop i wszystko już zaklepane…no prawie wszystko.

Nie ukrywam, że poza euforią którą czuję na myśl o wakacjach nad moim kochanym Bałtykiem, tańcach hulańcach z przyjaciółmi (x2) oraz godzinach, które spędzimy z rodziną  niepokoi mnie  troszkę i sprowadza lekko na ziemię myśl jak wielki to będzie wydatek (wakacje w Polsce są droższe niż w ciepłych krajach… uwierzcie wiem co mówię) hmmm kasa, jak ja jej nie znoszę. No nie ważne, będzie dobrze, jak zawsze. Moja radość jest przeogromna i kasa nie popsuje mi nastroju. Czarne myśli precz, chwilo radości trwaj 🙂 Dwójka naszych przyjaciół odnalazła swoje drugie połówki i powiedzą sobie sakramentalne TAK! Musze być tego świadkiem. Poza tym ogromnie tęsknie za rodziną, za domem, za moim miastem i na samą myśl o 3 tygodniach w domu aż chce mi się skakać. Chyba mam lekki kryzys bycia, życia w Dublinie. Coraz częściej myślami jestem w Polsce i coraz częściej rozmawiamy o powrocie… mix gdansk blog Tak czy siak, dziś jestem w świetnym nastroju, mamy już bilety do domu i zaczynamy odliczanie.