Wszystko co kocham czyli wycieczka do Bray! <3

IMG_7904 (2)

No i w końcu trafiłam to Wicklow-ego miasteczka, które zwie się Bray! Zawsze chciałam pojechać do tego nadmorskiego miasta ale jakoś nigdy nie było mi po drodze. Teraz, gdy mój irlandzki czas powoli się kończy staram się nadrabiać wszystkie krajobrazowe zaległości i zwiedzać ile tylko się da.

IMG_7923 (2)

IMG_7926 (2)

Możecie się śmiać lub nie ale w Bray najbardziej interesowała mnie linia pociągu tzw. DARTa, która biegnie pod górami. Wiele o niej słyszałam od znajomych i zawsze chciałam zobaczyć ją z bliska. Mam chyba jakieś upodobanie do pociągów, a raczej do linii kolejowych biegnących w dziwnych i ciekawych dla oka miejscach heh. No cóż, każdy ma jakieś zboczenia.lol

IMG_7951 (2)

Jeśli lubicie piesze wycieczki to polecam przespacerować się klifami z Bray do Greystones. Moja kumpela zafundowała mi taką 8km wędrówkę wzdłuż morza i byłam zachwycona. Szmaragdowa woda, klify, góry… czego chcieć więcej?! No i mój upragniony pociąg przejeżdżający w górskich tunelach. Ach! Co tu dużo pisać… pięknie tam i tyle! ❤

IMG_7971 (2)

IMG_7982 (2)

IMG_8026 (2)

IMG_8030 (2)

IMG_8045 (2)

Jeśli wybieracie się do Dublina lub mieszkacie tu ale doskwiera Wam zmęczenie miastem to serdecznie polecam wycieczkę do Bray. To zaledwie 20km od centrum Dublina, a zupełnie inny świat. Najwygodniej i chyba najatrakcyjniej będzie skorzystać z usług Darta, gdyż linia kolejki jak już wcześniej wspomniałam biegnie wzdłuż morza, tak więc narażeni jesteśmy na przepiękne widoki… koniecznie usiądźcie przy oknie 🙂

IMG_7957 (2)

NOWY JORK SZLAKIEM TURYSTYCZNYM – DZIEŃ 5,6,7

Piąty dzień w NYC i dopadła nas grypa. Załatwiła nas klimatyzacja, która w Nowym Jorku jest wszędzie. Upał na zewnątrz, na stacjach metra sauna, a wchodzisz do sklepu czy metra, a tam mrozi. Nie trudno się przeziębić przy tak gwałtownej zmianie temperatur. Następnym razem sweterek do plecaka i będzie ok. Tak czy siak, szkoda czasu na leżenie jak Nowy Jork czeka więc zapas chusteczek higienicznych i ruszamy w drogę.

Dzisiejszą wędrówkę ulicami Nowego Jorku zaczęliśmy od wschodniej części Manhattanu, a właściwie od Roosevelt Island. Bardziej niż sama wyspa, kręciła nas przejażdżka kolejką linową nad East River. Nie zwiedzaliśmy wyspy, a zwyczajnie przejechaliśmy się linówką eskortowani przez Queensboro Bridge. Polecam. Bilety jak na metro więc spoko. Roosevelt Island-5th day (2)

Roosevelt Island-5th day (13)

Roosevelt Island-5th day (29)

Roosevelt Island-5th day (1)Między E60&3Ave napotkaliśmy na niezły fancy sklepik ze słodkościami. Cuksy, cukiereczki, cukiernie – Dylan’s Candy Shop. Słodki raj należy do córki amerykańskiego projektanta Ralpha Laurena i jest chyba największym słodkim sklepem w Stanach. Dylan's Candy Shop-5th day (1)

dylan'sA teraz śladami słynnej B. z Gossip Girl, czyli Upper Est Side. Tak, przyznaję… namiętnie śledziłam losy bohaterów serialu i możecie się śmiać ale dzięki temu całkiem nieźle poznałam NYC. Jak już mowa o jednej z najbardziej snobistycznych dzielnic Nowego Jorku to koniecznie robimy mały przystanek u Tiffaniego. Na śniadanie było już zbyt późno ale kawa chętnie. Central Park& Upper East Side-5th day (9)

Central Park& Upper East Side-5th day (5)Czas spalić kalorie po zakupach w cukierkowni heh. Spacer po wschodniej części Central Parku i poszukiwanie Alicji w krainie czarów. Udało się! Przy E74th St naleźliśmy zarówno Alicje jak i kilkoro jej przyjaciół. Nic się nie boją te małe istotki. Wiewióra wręcz pozowała do zdjęć. A co!Central Park& Upper East Side-5th day (26)

Central Park& Upper East Side-5th day (16)

Central Park& Upper East Side-5th day (15)Będąc w Central Parku wskoczyliśmy do najstarszego muzeum w Ameryce – Metropolitan Museum of Art. Podobno z dachu są piękne widoki ale jak wspomniałam wcześniej, byliśmy chorzy i osłabieni i ta informacja chyba do nas nie dotarła na czas.lol Poza tym lał deszcz więc z widoków nici. The Metropolitan Museum of Art-5th day (22)

The Metropolitan Museum of Art-5th day (10)

The Metropolitan Museum of Art-5th day (30)

mmoa

The Metropolitan Museum of Art-5th day (1)

Dzień piąty mamy za sobą tak więc przechodzę do następnego. W szóstym na celowniku był budynek z uwielbianego przez wszystkich serialu – Przyjaciele! Zanim trafiliśmy na Bedford, bo na tej właśnie ulicy jest dom Rachel, Phoebe, Monicy, Joyea, Chandlera i Rossa minęliśmy kawiarnię, w której akurat kręcili teledysk lub film z udziałem Taylor Swift. W ogóle byśmy się nie zorientowali, szliśmy z nosami wbitymi w mapę ale w pewnym momencie jakiś koleś krzyczy do mojego P. ”stoisz nam w kadrze, przesuń się” hehe. Tak więc, P. się grzecznie przesunął, ja wbiłam oczy w kawiarnie i zobaczyłam Taylor siedzącą przy małym okrągłym stoliczku. To NYC i  pewnie codziennie coś się tu kręci, a na mieszkańcach nie robi to już większego wrażenia ale dla nas – turystów była to mała extra atrakcja. w knajpie siedzi Taylor Switf i kreca nowy teledysk   (4)

PicMonkey Collage456

Jak już odhaczyliśmy budynek Przyjaciół z naszej listy, poczłapaliśmy dalej w górę na dzielnicę, w której roi się od artystów i galerii – pozornie zaniedbana Chelsea. Pozornie, bo myślę że nieźle dbają o to aby taki właśnie taki klimat zachować. Poniżej jedno z najpiękniejszych graffiti jakie widziałam. Uwielbiam sztukę uliczną. Chelsea& Park Line-6th day (23)

Chelsea& Park Line-6th day (26)Dalej 9 metrów w górę do High Line Parku. Promenada powstała całkiem niedawno w skutek przebudowy starej kolejowej estakady. Przyjemne miejsce z widokiem na centrum miasta i rzekę Hudson. Podoba mi się w Nowym Jorku to maksymalne wykorzystanie przestrzeni. Coś dla ludzi, żeby w dżungli budynków mieli jakąś małą zieloną oazę spokoju. A jak już mowa o dżungli… widzicie na zdjęciu poniżej tego małego różowego słonia, który próbuje wyskoczyć z ciężarówki? 😉Chelsea& Park Line-6th day (18)

Chelsea& Park Line-6th day (11)

Chelsea& Park Line-6th day (12)Na wieczór zaplanowaliśmy Top of the Rock, widoki z Empire za dnia więc z Rocka będą w nocy. Zanim jednak tam dotrzemy, mały przystanek w uroczej Littre Italy. Puglia – to tu jadłam najsmaczniejsze Mushroom Ravioli Alla Pesto. Uwielbiam zarówno jedzenie z włoskiej dzielnicy jak i ceny. I atmosfera w takiej restauracji jest po prostu wspaniała, przyjazna, rodzinna… aż nie chcę się wychodzić ale trzeba iść dalej turystycznym szlakiem. little italy pugliaI tak oto doszliśmy do Rockeffeler Center. Widoki w nocy na błyszczący w blasku milionów światełek Manhattan bezcenne ale przyznam, że ciężko było zrobić jakieś porządne zdjęcie w tłumie ściśniętych jak sardynki w puszcze ludzi. Tak czy inaczej dla oczu przyjemność ogromna, a zdjęcia też jakieś tam są. Rockefeller Center&Top of the Rock-6th day (28)

Rockefeller Center&Top of the Rock-6th day retusz (53)Od centrum Rockefellera jest rzut beretem na Time Sq, a że byliśmy tam tylko na chwilę pierwszego dnia to postanowiliśmy się wybrać i bliżej przyjrzeć wszystkiemu. Potraficie sobie wyobrazić diabelski młyn w budynku? Ja do tej pory nie ale w Ameryce wszystko jest możliwe, więc tak oto proszę bardzo… Diabelski młyn w sklepie z zabawkami na Time Sq.Time SQ -6th Day (8)

Time SQ -6th Day (19)

Szósty dzień zakończyliśmy na wiecznie zatłoczonym, pełnym życia i chyba najbardziej spektakularnym placu miejskim jakim jest Time Sq. Mamy siódmy dzień i nasza przygoda powoli dobiega końca…kiedy to zleciało? Codziennie w biegu heh. Ale myślę, że każdy kto jest pierwszy raz w tym mieście tak właśnie ma. Tyle by się chciało zobaczyć, dotknąć, posmakować. Na dziś została nam ostatnia atrakcja z naszego CityPASS, a mianowicie Museum of Modern Art. (MOMA). Pamiętam, że mieliśmy mały problem z lokalizacją ale udało się. Muzeum mieści się dwie ulice od Rockefeller Center – na E53 między 5th&6th Ave. MoMA - 7th day (5)

MoMA - 7th day (6)

MoMA - 7th day (3)Muzeum zaliczone, ruszamy w dalszą trasę. To nasza ostatnia noc w NYC i naszym najważniejszym celem był Brooklyn Park po zachodzie słońca. Kręciliśmy się trochę po mieście, żegnając powoli z Manhattanem. Dotarliśmy na Time Sq. Co prawda byliśmy tam wczorajszej nocy ale w dzień też nie zaszkodzi zobaczyć światełka, tak dla porównania chociażby. Tu światła nigdy nie gasną, czy to w promykach słońca czy blasku księżyca jaskrawe  neony błyszczą non stop. time sq rama

Time SQ -7th day (2)Idąc w dół szóstą aleją trafiliśmy zupełnie przypadkiem na Bryant Park. Powtarzam się ale to jest naprawdę niesamowite w NYC, że pomimo tylu budynków, mniejszych i większych co kawałek można trafić na jakiś park, gdzie każdy znajdzie miejsce na odpoczynek, lunch, cokolwiek. A i karuzela się czasem znajdzie.Bryant Park -7th day (11)

Bryant Park - 7th day (6)I tak oto doszliśmy do końcowego punktu dnia, a raczej dojechaliśmy metrem na High St. aby podziwiać cudowne widoki na Manhattan. Ajjj wracają wspomnienia. Cudownie i bardzo romantycznie. Dla właśnie takich widoków człowiek żyje. ❤10608450_719972584741025_4765265069166497233_o[2]

Brooklyn Bridge Park Night time - 7th day (49)

JABLKO Brooklyn Bridge Park Night time - 7th day (4)

Tu się kończy nasza pierwsza wielka wyprawa za ocean, do cudownego i zjawiskowego Wielkiego Jabłka. Mam nadzieje, że ktoś dotrwał do końca heh. Przyznam, że ciężko mi się pisało o tej wycieczce, tym bardziej tyle miesięcy po. Taki sobie założyłam cel to musiałam siedzieć i szperać w pamięci żeby uzupełnić informacje.  Zapraszam na dalszy ciąg moich nowojorskich wspomnień ale tym razem będzie na świeżo i mniej turystycznie. Kilka dni temu wróciliśmy z Nowego Jorku i już nie mogę się doczekać jak zacznę grzebać w tych wszystkich zdjęciach i zapisach. Zapraszam do mojej głowy pełnej wspomnień.

 

30 LAT MINĘŁO…

10312413_1094926717190610_6114564777412160772_n[1]No i stało się, na szczęście ja mam przed sobą jeszcze kilka miesięcy więc póki co cieszę się młodością hehe a tak serio… kogo obchodzą liczby? Moja przyjaciółka obchodziła w weekend swoje trzydzieste urodziny i bardzo przeżywała, że żegna się z dwójeczką z przodu. Kochana moja to tylko cyferki, jesteśmy nadal młode, pełne życia i mamy całe życie przed sobą. A 30 to i tak mniej niż 40, 50 itd. więc nie jest źle 😉 Jeszcze wszystko przed nami, przecież życie zaczyna się dopiero po czterdziestce… tak słyszałam!

To taki mały apel do mojej kochanej Agusi (nie lubi tego zdrobnienia, ale ja mam na nie wyłączność) z którą spędziłam wspaniały weekend w Anglii. Agnieszka z rodziną od 2 lat mieszka w Swindon, a ja od ponad 3 w Dublinie i nie widujemy się zbyt często…niestety. Tym bardziej, nie potrafiłabym sobie wyobrazić, że mnie tam nie ma. Ktoś musiał wytrzeć łzy rozpaczy hehe żartuje oczywiście.PicMonkey CollageAgnieszka jest na maxa zorganizowaną osobą, moja pedantyczność to nic z tym jaka pedantyczna jest moja besti. Wszystko dopięte na ostatni guzik, jedzenia jak na małe wesele. Zresztą mam kilka zdjęć tak na dowód, że nikt głodny nie wyszedł z przyjęcia.lol PicMonkey Collage1To był świetny weekend i ogromnie się cieszę, że mogłam wreszcie zobaczyć swoich przyjaciół. Victoria, córka Agi ma już 9lat… kiedy to minęło? Ajjjj obyśmy już nigdy nie miały tak długich przerw. Teraz kolej odwiedzić nas w Dublinie, czekam niecierpliwie na cała trójkę.