MIESIĘCZNICA POWROTNIKÓW ;)

No i mamy 31 sierpnia! Dla dzieciaków ostatni dzień wakacji, a dla nas pierwsza miesięcznica w kraju. Mam wrażenie jakby to było wczoraj, noc pożegnań z dublińskim życiem i wczesny samolot do Gdańska. Tamtego dnia obiecałam sobie, że będę dzielna i nie rozkleję się… no i prawie dotrzymałam obietnicy, aż do momentu gdy znaleźliśmy się w chmurach.  Wtedy dotarło do mnie co naprawdę się dzieje. Wiedziałam jak mój P. cieszy się z powrotu do domu i nie chciałam psuć mu tej radości ale łzy spływały po policzkach jak szalone. Teraz też szklą mi się oczy… tęsknie i nie boję się tego przyznać. Jestem tylko człowiekiem, a do tego całkiem wrażliwym hehe. Bardzo ciężko przeżywam rozstania, a jeszcze ciężej pożegnania. Minął miesiąc od naszego powrotu, a ja nadal miotam się z myślami ale inaczej niż na początku. Już nie czuję żalu i tego ogromnego strachu. Nie wiem co się ze mną stało ale pierwsze dwa tygodnie były moim wewnętrznym koszmarem. Kompletnie nie mogłam znaleźć sobie miejsca w moim własnym domu. Czułam się niepewna, przestraszona i bezsilna. Tęskniłam za starym życiem i za naszą dublińską rutyną. Minął miesiąc, a ja nadal tęsknie ale już nie żałuje. Wyszłam z cienia i wróciłam do normy, jestem dobrej myśli i wierze, że nam się uda to polskie życie. A jak wyglądało nasze pierwsze 31 dni w Polsce? A właśnie tak…

PicMonkey Collage (2)

Buziaki i do następnego 🙂

Reklamy

ZAPYTAJ MNIE… PÓŹNIEJ! ;)

Hmmm od czego by tu zacząć… Może od tego, że dzisiaj jest 15 sierpnia czyli minęły już dwa tygodnie od kiedy wróciliśmy do kraju. Już dwa, a może dopiero!? Jak się czuję? Jak mi się żyje? Czy się cieszę, że wróciłam… wszyscy zasypują nas pytaniami, a ja zwyczajnie nie znam na nie odpowiedzi. Biję i motam się z myślami każdego dnia. Wierzcie mi, powrót do domu po kilku latach nieobecności wcale nie jest taki łatwy jakby mogło się wydawać. My zaczęliśmy nasze nowe życie w Polsce od remontu. Remont generalny mieszkania, którego końca nie widać hehe. Ale to jest ta bardziej przyjemna strona, bo gdy już skończymy brudną robotę to przyjdzie czas na urządzanie gniazdka i będzie pięknie. Temat, który nie daje mi spać to PRACA! Oboje ustaliliśmy, że najpierw musimy zająć się domem, a potem zaczniemy rozglądać się za jakąś robotą… tylko, że ja dostałam jakiegoś chorego paraliżu i wpadłam w jakaś cholerną jaskinię, z której nie mogę wyjść od przyjazdu do Gdańska. Czuję się słaba, a na samo słowo praca mam gęsią skórkę… i jak ja mam w takim stanie znaleźć pracę? I czy ja się w ogóle do czegoś nadaję?!? Nie lubię się za te głupie myśli ale takie właśnie w tym momencie mam. Zwariować można. Wiem, że to normalne i że każdy potrzebuje czasu aby się przyzwyczaić, zaaklimatyzować i ja nie jestem w tej kwestii żadnym wyjątkiem. Ale boje się i nie ma co tego ukrywać. Dlatego proszę… dajcie mi trochę czasu na poukładanie myśli, no i tego nowego życia do kupy a obiecuję, że za kilka miesięcy odpowiem na wszystkie nurtujące was pytania 😉

20160807_170621

Buziaki i miłego poniedziału, trzymajcie za mnie kciuki… plisss 😉

EDINBURGH PHOTO DIARY

Przed naszym wielkim powrotem do Polski wybraliśmy się w odwiedziny do znajomych, do Szkocji. Trochę na wariata, między pakowaniem i zbieraniem gratów do Polski ale było warto. Edynburg zachwycił mnie już z samolotu. Piękne widoki, góry i doliny, a na ich tle zamki i zameczki. Krajobraz jak z bajki o królewnie i jej oddanym rycerzu 😉 Adrian i Marzenka, do których przyjechaliśmy z wizytą mieszkają kawałek od Edynburga ale na prośbę mieszczucha (czytaj moją hehe) już pierwszego dnia zabrali nas na zwiedzanie szkockiej stolicy.

IMG_8408 (2)

IMG_8412 (2)

IMG_8594 (2)

IMG_8469 (2)

IMG_8457 (2)

IMG_8507 (2)

IMG_8429 (2)

IMG_8444 (2)

IMG_8490 (2)

Kolejnego dnia wybraliśmy się na wycieczkę pod most 😉  moją słabość do olbrzymów nad wodą już dobrze znacie więc to Was chyba nie dziwi, że musiałam zobaczyć tego czerwonego kolosa z bliska. Most kolejowy Forth Bridge jest przeogromny (2,5km długości), kanciasty i bardzo czerwony 😉 zupełnie inny niż mosty, które widziałam do tej pory. Żałuję, że nie miałam okazji zobaczyć go w nocy, podświetlony robi na pewno ogromne wrażenie.

IMG_8727

IMG_8719 (2)

IMG_8790

IMG_8761

Pogoda nas nie rozpieszczała, jeśli narzekałam kiedykolwiek na Dubliński klimat to przepraszam. Irlandzki deszczyk to nic w porównaniu z tym Szkockim.lol Tak czy siak, byłam na urlopie i nie mogłam odpuścić sobie zwiedzania okolicy… jak widać podziwiałam ją głównie z wysokości 😉

IMG_8672 (2)

IMG_8659 (2)

IMG_8553 (2)

IMG_8509 (2)

IMG_8545 (2)

Ostatniego dnia naszego pobytu pojechaliśmy na spacer po parku Holyrood, niestety okazało się, że moi chłopcy są z cukru i boją się deszczu więc na górę Arthur’s Seat wdrapałam się sama. Niech żałują, bo widoki na żywo były jeszcze lepsze niż na zdjęciu.

IMG_8625 (2)

IMG_8873

IMG_8905

Wielkie podziękowania dla Marzenki i Adka! ❤ Dziękujemy kochani za super urlopik, za pyszne jedzonko i cierpliwość podczas zwiedzania! Podróżowanie ze mną nie jest łatwe, szczególnie gdy na mojej szyi wisi aparat 😉