Rodzinnych przede wszystkim… <3

Ostatnie pół roku było dla mnie dość nerwowe i stresujące… długo oczekiwany powrót do kraju, wielka demolka mieszkania i ogólnie całego naszego życia. Niebyło mnie tu bardzo długo nad czym niezmiernie ubolewam ale obiecuję, że wszystko nadrobię. W końcu muszę wylać z siebie te kilkumiesięczne emocje i przemyślenia, które dzielnie zbieram od dłuższego czasu. Ale nie o tym dziś chciałam pisać. Jest Wigilia, a ja odpaliłam czarnego łabędzia aby życzyć Wam samych wspaniałości!

IMG_0142 (2).JPG

Nie wiem jak Wy ale ja wyczekiwałam na ten dzień bardzo długo. To wyjątkowe dla nas święta, bo pierwsze od pięciu lat w Polsce z całą rodziną! Nie ma nic cenniejszego na świecie niż czas spędzony z bliskimi i ja coś o tym wiem. Tego właśnie chciałabym dziś życzyć wszystkim Wam na gwiazdkę… świąt w otoczeniu najbliższych, rodziny i przyjaciół. Dużo radości, uśmiechu i pogody ducha… no i zdrówka oczywiście, bo bez niego ani rusz 🙂 Kochajcie się moi mili i wspierajcie nawzajem. Amen!

A teraz odmeldowuję się i wracam do kuchni, jak to typowa kura domowa.lol

ŚCIANA Z CEGIEŁ W KUCHNIO-SALONIE

Hejka, jak czytaliście ostatni wpis to wiece, że moje życie kręci się teraz wokół remontu. No cóż, wpadłam po uszy wiec postanowiłam, że trochę się z Wami podzielę co tam w ogóle u mnie się dzieje i jak zmienia się nasze stare mieszkanie. Jedną z rzeczy, z której jestem dumna i która była moim absolutnym must to have w naszym kuchnio-salonie była ściana z czerwonej cegły. Jak sobie zamarzyłam to też musiałam sobie wykonać hehe. Mieszkamy w kamienicy i oczywiście mogliśmy spróbować przebić się do starych cegieł ale nie chciałam ryzykować tego co zastane pod płytami dlatego położyłam nowe cegiełki.

No dobra, to czego w ogóle potrzebowałam i jak wyglądał proces tworzenia mojej ukochanej ściany… Przede wszystkim cegły 😉 my kupiliśmy już pocięte cegiełki. Dodam tylko, że przy zakupie macie do wyboru tańsze środki lub trochę droższe zewnętrzne kawałki cegły. Zewnętrzne są droższe, gdyż wyglądają bardziej klimatycznie i dają ten fajny efekt starego muru. Ja polecam kupić pomieszane cegły. Po pierwsze z oszczędności a po drugie, gdy wymieszacie cegły efekt końcowy będzie idealny, ani za nowo ani za staro. Ja tak zrobiłam i jestem bardzo zadowolona. Przez to, że zmiksowałam czyste środki z tj. poniszczonymi zewnętrznymi kawałkami moja ściana ma fajne cienie i przejścia kolorystyczne. Nie jest ani gładka i czysto pomarańczowa ani obita i szaro czerwona.

Oprócz cegieł, co jest oczywiste hehe potrzebowałam klej do glazury, na który przykleiłam moje cegiełki do ściany, krzyżyki, szpachelkę oraz cement murarski, który posłużył mi za fugę. Wybrałam cement do wypełnienia szpar między cegłami aby wyglądało to jeszcze naturalniej i odrobinę nieschludnie. Na koniec, gdy już wszystko wyschło zaimpregnowałam całą ścianę impregnatem do klinkieru i pokryłam warstwą matowego lakieru. Być może moja ostatnia czynność nie jest wymagana ale nie byłam pewna czy ściana pokryta samym impregnatem nie będzie brudzić przy opieraniu się o nią. Wiecie lepiej dmuchać na zimne, w końcu kto by chciał chodzić umazany czerwoną kredą non stop.lol

20160826_133702-2

20160826_120301-2

20160830_143443-2

20160908_162309-2

20161003_160031-2

Nie wiem czy lubicie takie surowe akcenty w mieszkaniu ale ja jestem zachwycona, jest tak jak sobie wymarzyłam. Przyznaję, że nie jest to robota na kilka godzin czy dzień i osobiście zajęło mi trochę czasu aby pokryć całą ścianę cegłami ale warto było, bo efekt jest bombowy. No i odkryłam ukryte zdolności murarskie haha 😉

Trzymajcie się ciepło, jest piąteczek więc życzę Wam super weekendu. Buzka i do następnego.xx

p.s. sorki za zdjęcia z telefonu ale innych nie posiadam.

ROBIĘ REMONT, ZARAZ WRACAM ;)

Patrzę na datę ostatniego wpisu i oczom niewierze… kiedy to minęło? Mogę bez wahania nazwać wrzesień miesiącem bez komputera. Czy to w ogóle możliwe w XXI wieku? No niestety, w życiu są rzeczy ważne i ważniejsze i choć uwielbiam blogować to musiałam wziąć przymusowy urlop od pisania i zająć się domową rewolucją. Remont naszego mieszkania okazał się bardziej skomplikowany i czasochłonny niż myśleliśmy. Praktycznie od samego przyjazdu do Polski nie żyjemy niczym innym niż naszym małym placem budowy.lol Patrząc wstecz, na nasze plany i przemyślenia dotyczące powrotu do kraju i tej całej mieszkaniowej demolki stukam się w głowę i myślę… albo tak głupi albo tak optymistyczni haha. Jak mogliśmy w ogóle pomyśleć, że wyrobimy się w miesiąc. No, może z super brygadą remontową byłoby to całkiem możliwe. My jednak postawiliśmy na własne siły. Jesteśmy sami sobie majstrem i ekipą budowlaną. Trzej muszkieterowie 😉 Mr MacGyver jedyny zawodowiec w naszej ekipie i mózg operacji czyli mój tata, nasz Super Hero i koleś od brudnej roboty – mój P. no i ja dyrektor kreatywny i dziewucha od wykończeniówki haha.

picmonkey-collage

Ten remont to nasze małe wielkie wyzwanie i wiecie co… prawdą jest, że czasem mam ochotę rzucić to wszystko w cholerę, bo coś tam nie pasuje, bo coś nie działa i coś tam trzeba poprawić i potem jeszcze raz i jeszcze raz ale mam też ogromną satysfakcję i jestem z nas dumna, że tak dzielnie sobie radzimy. Zbudowaliśmy wszystko od podstaw i jesteśmy już bardzo blisko końca. Uffffff! nie mogę się doczekać przeprowadzki, a przede wszystkim nie mogę się doczekać naszego nowego życia w naszym nowym domu 🙂

Teraz muszę już uciekać, miłego dnia wszystkim i wybaczcie, że tak długo mnie tu nie było. Mam nadzieję, że to była jednorazowa tak długa rozłąka. Do następnego.xoxo

MIESIĘCZNICA POWROTNIKÓW ;)

No i mamy 31 sierpnia! Dla dzieciaków ostatni dzień wakacji, a dla nas pierwsza miesięcznica w kraju. Mam wrażenie jakby to było wczoraj, noc pożegnań z dublińskim życiem i wczesny samolot do Gdańska. Tamtego dnia obiecałam sobie, że będę dzielna i nie rozkleję się… no i prawie dotrzymałam obietnicy, aż do momentu gdy znaleźliśmy się w chmurach.  Wtedy dotarło do mnie co naprawdę się dzieje. Wiedziałam jak mój P. cieszy się z powrotu do domu i nie chciałam psuć mu tej radości ale łzy spływały po policzkach jak szalone. Teraz też szklą mi się oczy… tęsknie i nie boję się tego przyznać. Jestem tylko człowiekiem, a do tego całkiem wrażliwym hehe. Bardzo ciężko przeżywam rozstania, a jeszcze ciężej pożegnania. Minął miesiąc od naszego powrotu, a ja nadal miotam się z myślami ale inaczej niż na początku. Już nie czuję żalu i tego ogromnego strachu. Nie wiem co się ze mną stało ale pierwsze dwa tygodnie były moim wewnętrznym koszmarem. Kompletnie nie mogłam znaleźć sobie miejsca w moim własnym domu. Czułam się niepewna, przestraszona i bezsilna. Tęskniłam za starym życiem i za naszą dublińską rutyną. Minął miesiąc, a ja nadal tęsknie ale już nie żałuje. Wyszłam z cienia i wróciłam do normy, jestem dobrej myśli i wierze, że nam się uda to polskie życie. A jak wyglądało nasze pierwsze 31 dni w Polsce? A właśnie tak…

PicMonkey Collage (2)

Buziaki i do następnego 🙂

ZAPYTAJ MNIE… PÓŹNIEJ! ;)

Hmmm od czego by tu zacząć… Może od tego, że dzisiaj jest 15 sierpnia czyli minęły już dwa tygodnie od kiedy wróciliśmy do kraju. Już dwa, a może dopiero!? Jak się czuję? Jak mi się żyje? Czy się cieszę, że wróciłam… wszyscy zasypują nas pytaniami, a ja zwyczajnie nie znam na nie odpowiedzi. Biję i motam się z myślami każdego dnia. Wierzcie mi, powrót do domu po kilku latach nieobecności wcale nie jest taki łatwy jakby mogło się wydawać. My zaczęliśmy nasze nowe życie w Polsce od remontu. Remont generalny mieszkania, którego końca nie widać hehe. Ale to jest ta bardziej przyjemna strona, bo gdy już skończymy brudną robotę to przyjdzie czas na urządzanie gniazdka i będzie pięknie. Temat, który nie daje mi spać to PRACA! Oboje ustaliliśmy, że najpierw musimy zająć się domem, a potem zaczniemy rozglądać się za jakąś robotą… tylko, że ja dostałam jakiegoś chorego paraliżu i wpadłam w jakaś cholerną jaskinię, z której nie mogę wyjść od przyjazdu do Gdańska. Czuję się słaba, a na samo słowo praca mam gęsią skórkę… i jak ja mam w takim stanie znaleźć pracę? I czy ja się w ogóle do czegoś nadaję?!? Nie lubię się za te głupie myśli ale takie właśnie w tym momencie mam. Zwariować można. Wiem, że to normalne i że każdy potrzebuje czasu aby się przyzwyczaić, zaaklimatyzować i ja nie jestem w tej kwestii żadnym wyjątkiem. Ale boje się i nie ma co tego ukrywać. Dlatego proszę… dajcie mi trochę czasu na poukładanie myśli, no i tego nowego życia do kupy a obiecuję, że za kilka miesięcy odpowiem na wszystkie nurtujące was pytania 😉

20160807_170621

Buziaki i miłego poniedziału, trzymajcie za mnie kciuki… plisss 😉

EDINBURGH PHOTO DIARY

Przed naszym wielkim powrotem do Polski wybraliśmy się w odwiedziny do znajomych, do Szkocji. Trochę na wariata, między pakowaniem i zbieraniem gratów do Polski ale było warto. Edynburg zachwycił mnie już z samolotu. Piękne widoki, góry i doliny, a na ich tle zamki i zameczki. Krajobraz jak z bajki o królewnie i jej oddanym rycerzu 😉 Adrian i Marzenka, do których przyjechaliśmy z wizytą mieszkają kawałek od Edynburga ale na prośbę mieszczucha (czytaj moją hehe) już pierwszego dnia zabrali nas na zwiedzanie szkockiej stolicy.

IMG_8408 (2)

IMG_8412 (2)

IMG_8594 (2)

IMG_8469 (2)

IMG_8457 (2)

IMG_8507 (2)

IMG_8429 (2)

IMG_8444 (2)

IMG_8490 (2)

Kolejnego dnia wybraliśmy się na wycieczkę pod most 😉  moją słabość do olbrzymów nad wodą już dobrze znacie więc to Was chyba nie dziwi, że musiałam zobaczyć tego czerwonego kolosa z bliska. Most kolejowy Forth Bridge jest przeogromny (2,5km długości), kanciasty i bardzo czerwony 😉 zupełnie inny niż mosty, które widziałam do tej pory. Żałuję, że nie miałam okazji zobaczyć go w nocy, podświetlony robi na pewno ogromne wrażenie.

IMG_8727

IMG_8719 (2)

IMG_8790

IMG_8761

Pogoda nas nie rozpieszczała, jeśli narzekałam kiedykolwiek na Dubliński klimat to przepraszam. Irlandzki deszczyk to nic w porównaniu z tym Szkockim.lol Tak czy siak, byłam na urlopie i nie mogłam odpuścić sobie zwiedzania okolicy… jak widać podziwiałam ją głównie z wysokości 😉

IMG_8672 (2)

IMG_8659 (2)

IMG_8553 (2)

IMG_8509 (2)

IMG_8545 (2)

Ostatniego dnia naszego pobytu pojechaliśmy na spacer po parku Holyrood, niestety okazało się, że moi chłopcy są z cukru i boją się deszczu więc na górę Arthur’s Seat wdrapałam się sama. Niech żałują, bo widoki na żywo były jeszcze lepsze niż na zdjęciu.

IMG_8625 (2)

IMG_8873

IMG_8905

Wielkie podziękowania dla Marzenki i Adka! ❤ Dziękujemy kochani za super urlopik, za pyszne jedzonko i cierpliwość podczas zwiedzania! Podróżowanie ze mną nie jest łatwe, szczególnie gdy na mojej szyi wisi aparat 😉

 

Nie mówię GOODBYE!

Każdy ma swój własny sposób na pożegnanie się z miejscem, które opuszcza…. ja spaceruję samotnie po mieście i zapisuję głęboko w umyśle obrazy wszystkiego co kocham w Irlandzkiej stolicy. Nawet teraz, siedzę w przepięknym ogrodzie i napawam się widokami ten ostatni raz przed wyjazdem. Cieszę się, że wracam do domu ale zarazem ciężko jest mi powiedzieć GOODBYE. Podchodzę do życia bardzo emocjonalnie i pożegnania kosztują mnie zawszę wiele nerwów i stresu, a do tego nigdy nie wiem jak mam się zachować hehe. Za każdym razem zawstydzam się, stoję jak kołek i odpływam myślami… chyba odczuwam tęsknotę, zanim jeszcze dotrze do mnie fakt, że to jest pożegnanie. Ale wiecie co? Dublin nie jest wcale tak daleko od Gdańska, dlatego nie zamierzam się żegnać na zawszę. Planuję wpadać z wizytą od czasu do czasu. Muszę odwiedzić moich Dublińskich znajomych, no i miejsca, które tak bardzo tu lubię.

IMG_8198blog

Pięć lat to kawał czasu i nigdy nie zapomnę okresu, który tu przeżyłam. Mogę śmiało powiedzieć, że wyjazd do Irlandii to największa przygoda mojego życia. Życzę każdemu aby choć na chwilę spróbował żyć w innym kraju. Takie wyjazdy dodają nam odwagi, rozwijają i wiele uczą, przede wszystkim o nas samych. Pomimo zmęczenia Dublinem, przywiązałam się do niego. Mam tu swoje ulubione kawiarenki, uliczki, parki za którymi na pewno będę bardzo tęsknić. A co najważniejsze… poznałam tu wielu fajnych ludzi i nawiązałam kilka naprawdę bliskich znajomości. Mam nadzieje, że one utrzymają się na zawsze ❤

Teraz już pora wracać do domu… moja rodzina czeka na mnie, a ja od dawna czekam na nich! Do zobaczenia wkrótce! Dziękuje Wam za czas, który mogliśmy spędzić razem. Życzę Wam Wszystkiego Najlepszego. Bądźcie szczęśliwi i gońcie marzenia! Buziaki ❤

P.S. Trzymajcie za mnie kciuki, aby to nowe życie było jeszcze fajniejsze od starego 😉